Piotr Biłos “Powieściowe światy Wiesława Myśliwskiego” – Myśliwski pod lupą

Powieściami Wiesława Myśliwskiego zachwyciłam się w 2015 roku, kiedy jeszcze w licealnej bibliotece szkolnej wzięłam do ręki „Traktat o łuskaniu fasoli”, nagrodzony zresztą w 2007 roku literacką nagrodą „Nike”. Zaintrygowana tytułem i nagrodami, którymi autor został uhonorowany, postanowiłam poznać w końcu tę opowieść. W miarę czytania coraz bardziej zatapiałam się w lekturze, tonęłam wręcz w każdym słowie autora, zakochując się coraz bardziej i bardziej… I jak to bywa z każdą miłością, wszystko potoczyło się samo. Niedługo później wzięłam do ręki „Nagi Sad” i „Pałac”, które aż tak, jak „Traktat” mnie nie porwały, ale zaraz po nich przeczytałam „Widnokrąg”, „Kamień na kamieniu” i w końcu w roku ubiegłym uzupełniłam o „Ostatnie rozdanie”, najnowszą powieść autora. Kiedy dotarła do mnie wiadomość o wydanej analizie twórczości pisarza, książce Piotra Biłosa, noszącej tytuł „Powieściowe światy Wiesława Myśliwskiego” wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

W powieściach Myśliwskiego nie ma ani jednego zbędnego słowa – przekonuje nas autor. Każda litera i każdy znak interpunkcyjny mają jakieś znaczenie, a słowa często kryją w sobie to drugie dno. Autor zabiera nas w długą, lecz pełną wrażeń wędrówkę. Dokąd? Właściwie nigdy tego nie wiadomo – celu podróży ciężko się domyślić, a nasz „przewodnik” sam często nie spodziewa się, dokąd zaprowadzą go bohaterowie, których powołał do życia. Tak więc wyruszamy bez nadziei na jednoznaczne odpowiedzi i wędrujemy przez meandry zdań, przedzieramy się przez rwące potoki słów, aż w końcu spoczywamy na samotnej wyspie, suchym lądzie, często z lekkim zaszokowaniem i zaskoczeniem – na końcu przekonujemy się, że w tej czy owej książce nic w istocie nie wyglądało tak, jak powinno. Ale to nieważne, bowiem liczy się sama wędrówka.

Próbując zrozumieć Myśliwskiego

Piotr Biłos, zamieszkały w Paryżu teoretyk literatury, tę właśnie wędrówkę stara się nam nieco objaśnić, przybliżyć, pokazując tym samym, że w każdej książce Myśliwski wyzywająco rzuca do nas piłkę, zachęcając do podjęcia zabawy. Udowadnia, że pisarz daje nam widoczne przesłanki ku temu, byśmy nie tylko przeczytali każdą jego książkę, bo wszystkie niosą ze sobą jakiś motyw wspólny, ale wręcz nakazuje nam je czytać jednocześnie, by pojąc te opowieści całościowo i najbardziej trafnie. Weźmy na ten przykład topos śmierci z „Kamienia na kamieniu” i „Ostatniego rozdania” – w „Kamieniu” jest nim naturalnie grób, jaki Szymek Pietruszka kopie dla swojej rodziny, w „Ostatnim rozdaniu”… stary notes z adresami, który od mnogości zapisanych w nim osób pęka szwach i jest największym wyrzutem sumienia bohatera, bowiem z każdym dniem przypomina mu o kruchości ludzkiego życia, o słabości ludzkiej pamięci i nieustannej wędrówce w stronę – właśnie grobu. Bo to jedyny taki spacer w naszym życiu, kiedy nie można się zatrzymać i powiedzieć „dosyć, jestem zmęczony, chcę wrócić do domu”, lecz trzeba przeć do przodu, przed siebie, mimo że zdrowie już nie to i nogi coraz bardziej puchną. I choćby zrobiło się wszystko, by zawrócić, wszystkie ziemskie drogi prowadzą w stronę śmierci. Ale przecież umieranie nie jest powszechne jedynie w tych dwóch powieściach – niewątpliwie pojawia się tak w „Widnokręgu”, jak i w „Traktacie o łuskaniu fasoli”, „Pałacu”, czy „Nagim sadzie”. Dalej można by sięgnąć po motyw butów lub nieco łatwiej – samej miłości, ojca, matki, języka, wsi… Myśliwskiego analizować można z każdej strony i pod każdym kątem i to właśnie w „Powieściowych światach” pokazuje Piotr Biłos – mnogość wątków, dokładność interpretacji – bowiem w jego książce analizie poddane jest niemalże każde słowo, mało tego, porównywane jest do podobnych wątków z innych jego książek, często w zestawieniu z dziełami innych autorów. Co może się okazać ciekawe dla czytelnika, Piotr Biłos często przytacza słowa innych teoretyków literatury, którzy wcześniej zdecydowali się wniknąć głębiej w prozę Myśliwskiego.

Książka do analizy, nie do czytania

Chociaż analiza to wyśmienita i bardzo dokładna – można by rzecz, że jest kluczem, który ułatwia zrozumienie dzieł autora, swoistym drogowskazem, który wskazuje nam, którymi ścieżkami podążać – to lektura dla największych i najbardziej zatwardziałych fanów autora. Nawet mnie, a prozę Myśliwskiego stawiam na najwyższym szczeblu w hierarchii najbardziej cenionej przeze mnie literatury, nieco zmęczyła. To też nie książka, którą czyta się „od deski do deski”. Zaleca się ją dawkować, czytać spokojnie, uzupełniając wersami z Myśliwskiego.
Polecam szczególnie nie tylko każdemu wielbicielowi, lecz przede wszystkim tym, którzy wszelakie analizy lubią i cenią – bo jest dosyć akademicka, pisana ciężkim lecz ładnym językiem.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: