Maurice Maeterlinck “Życie pszczół” – Zerkając do ula

Wszelakie bzyczące stworzenia zachwyciły mnie, gdy za sprawą Wydawnictwa Marginesy zagłębiłam się w „Żądła rządzą” Dave’a Goulsona. Do tej pory nie miałam pojęcia, że o trzmielach można pisać tak ciekawie i to w dodatku przez przeszło 300 stron. Goulson stworzył z tych owadów prawdziwych bohaterów książek, nadając im to drapieżnego, to łagodnego charakteru, przedstawiając wręcz z reporterską wnikliwością realia ich życia. Rzecz ma się zupełnie inaczej z Mauricem Maeterlinckiem, którego „Inteligencja kwiatów” zachwyciła czytelników Wydawnictwa MG, bo w jego „Życiu pszczół” przyrodnicze realia idą w parze z… poezją. Jego prace to swoiste peany na cześć Matki Natury, oddające jej największy hołd i cześć.

Odkrywając poza nami ślad prawdziwej inteligencji, doznajemy czegoś w rodzaju wzruszenia, jakie ogarnęło Robinsona, kiedy znalazł odbicie ludzkiej stopy na piasku swej wyspy. Czujemy się mniej samotni na Ziemi niż sądziliśmy.

Życie fascynujących stworzonek

Wydaje nam się, że o życiu pszczół wiemy już względnie dużo – ludzi od wieków fascynuje swoista hierarchia w ulu, ład i porządek, które tam panują, autorytet królowej i absolutne poddaństwo robotnic. Maurice Maeterlinck poetycko opisuje jednak szereg innych sytuacji z życia apis, karmiąc czytelników bogactwem słów, obfitością metafor i epitetów, aż w końcu ogromną ilością przyrodniczych ciekawostek. Kto z Was wiedział o ogarniającej ul żądzy mordu, wymierzonej w trutnie? Albo o późniejszym pogrzebie ciał poległych, ucieczce i następnie gwałtownej i bolesnej śmierci tych, którzy mieli „łut” szczęścia? Zaskakujące wydają się również fakty, jako że robotnice kłaniają się przed przechodzącą wśród nich królową, do końca życia pozostają dziewicami, a królowa miłości kosztuje tylko jeden jedyny raz w życiu, kiedy łączy się z jednym z trutniów. Pszczoły, podobnie jak inne zwierzęta, gromadzą zapasy i są przygotowane na nadejście „ciężkich” czasów. Wiedzą też, jak zapobiegać katastrofie naturalnej, kiedy przyrost urodzin w ich ulu gwałtownie zacznie spadać… Niemalże na każdym kroku przejawiają swoją wolę życia, inteligencję i umiejętność przewidywania przyszłości.

Spoglądając głębiej…

Życie owadów okazuje się być o wiele bardziej fascynujące od tego, które zdołamy obserwować. Osiadającą to na jednym, to na drugim kwiatku, zbierającą z niego nektar pszczołę widzimy tylko przez jakiś czas. Nie mamy pojęcia, jako obserwatorzy, lecz wciąż amatorzy przyrody, dokąd zanosi swoje zbiory, co się z nimi później dzieje, jak nasza wybrana pszczoła zachowuje się wśród swoich rówieśniczek i jaką pozycję w ulu zajmuje. A ul jest niczym pałac, gdzie wszystko odbywa się według określonych zasad, kiedy ich nieprzestrzeganie grozi surową karą.

 

Maurice Maeterlinck opowiada o pszczołach w taki sposób, że zachwyci tak początkujących „przyrodników”, jak i badaczy pszczelego środowiska, ich pasjonatów. Łącząc naukę z poezją tworzy coś na wzór uniwersalnego dzieła, które nie traci na wartości wraz z upływem lat. Obcowanie z „Życiem pszczół” to nie tylko gratka dla wielbicieli tematów „eko”, lecz również wyjątkowa książka dla wszystkich tych, którzy cenią sobie piękne wydania. Tak bogato zdobione przepięknymi ilustracjami „Życie pszczół” jest dziełem z najwyższej półki.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: