Matt Rudd “Anglicy. Przewodnik podglądacza” – Anglicy od kuchni

Jak wygląda codzienne życie współczesnych Anglików? Co robią w wolnym czasie? Co jadają? Jak często uprawiają seks? Czy czują się szczęśliwi, spełnieni zawodowo? Dlaczego kibicują? O której wstają? I dlaczego tak pielęgnują swoje ogródki? Takie pytania zadajemy sobie my – ciekawscy podglądacze, biorąc Anglików pod lupę. I chociaż trzeba by się sporo natrudzić, by znaleźć odpowiedzi na te wszystkie pytania, nie trzeba szukać daleko. Mimo iż Anglik z krwi i kości Matt Rudd wychodzi na chwilę ze swych angielskich butów i stara się wcielić w rolę podglądacza – obiektywnie ocenia swoich rodaków, opowiadając o nich z ironią i sarkazmem, nikogo nie oszczędzając. Muszę przyznać, że kilka lat temu miałam okazję przeczytać podobną książkę – „Przejrzeć Anglików” autorstwa Kate Fox. I choć mogłoby się wydawać, że to dzieła niemalże identyczne, przyznać muszę, że Angielka nieco delikatniej podeszła do tematu, podczas gdy Matt Rudd potrafi rozśmieszyć swojego czytelnika do łez.

Podglądając Anglików

Początek jest bardzo przyjemny, bowiem wszystko zaczyna się od… kanapy – niezbędnego elementu wyposażenia domu każdego Anglika. Jednak kanapa – z pozoru tak prosty i oczywisty mebel – posiada też swoje określone cechy, które musi mieć, by usatysfakcjonować przyszłego właściciela. Następnie tematy, jak już wspomniałam we wstępie tej recenzji, stają się jeszcze bardziej interesujące – praca, w której każdy jest spełniony i szczęśliwy (a szczególnie w poniedziałek), rozwijająca, kreatywna, integrująca, a przede wszystkim dająca szansę na biurowy romans… Sypialnia, w której Anglicy początkowo spędzają większość swojego wolnego czasu, lecz z upływem lat, gdy ogień ich namiętności przygasa, wycofują się z powrotem na kanapę z miseczką chipsów. Ogrody, w których właściciele spacerują tak, jak ich Pan Bóg stworzył, podziwiając rzeźbę Dawida i kontemplując nad idealnie przystrzyżonym trawnikiem. Zagląda też do kuchni, w której Anglicy czasu nie spędzają, bo gotują wszystko w mikrofalówkach, i do pociągów, gdzie pomimo ponurych twarzy twierdzą, że wszystko jest „OK”. Oczywiście nie może zabraknąć boiska, które jest… miejscem spotkań towarzyskich. Bo, jak się okazuje, ważniejsze od rozgrywek jest to, że można poplotkować, albo zwyczajnie się zdrzemnąć – z dala od czujnego oka żony.

Kim naprawdę są Anglicy?

„Anglicy. Przewodnik podglądacza” to wnikliwe, antropologiczne dzieło, które – z przymrużeniem oka – powinien przeczytać każdy, kto decyduje się na dłuższy pobyt w tym kraju. Ja, po przeczytaniu tej książki stwierdziłam, że w Anglii nie byłabym w stanie zamieszkać – jej mieszkańcy nie tyle są zwariowani, co po prostu nienormalni! A tak na poważnie: Anglików da się lubić, bo jak sami o sobie mawiają: mad but brilliant – szurnięci, ale genialni! Prześmiewczo, zabawnie, z ironią i sarkazmem Matt Rudd rysuje nam portret współczesnych Anglików – grających w bingo, chodzących w skarpetkach i sandałach (nic tak nie denerwuje, jak piasek między palcami!), pijących na umór (ale wciąż mniej, niż Francuzi). To po prostu bardzo dobry reportaż, napisany „od wewnątrz”, kawał dobrej, antropologicznej roboty.

P.S. Anglofilom polecam również „Przejrzeć Anglików” Kate Fox!

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: