Amor Towles “Dżentelmen w Moskwie” – czyli współczesna klasyka

Ta historia nie miałaby swojego początku, gdyby nie jeden wiersz… Mawia się, że literatura jest ucieczką od rzeczywistości do innego świata. Przez kilka tych lirycznych wersów hrabia Aleksander Iljicz Rostow miał już nigdy nie powrócić do świata wówczas mu znanego – do uśmiechów kawiarnianych dam, do spacerów w deszczu długimi ulicami Moskwy, do wieczorów spędzanych w teatrze. Utwór sporządzony przez niego określony został jako antyrewolucyjny i nakazem sądu hrabia został wtrącony do więzienia… odtąd miał nie wyściubiać nosa poza luksusowy hotel Metropol.

Powieść smaczna jak makaronik

Jeśli mężczyzna nie jest panem swojego losu, to z pewnością stanie się jego sługą.


Ekskluzywny i rozległy apartament kazano mu zamienić na skromny pokoik dla służby. Ciemny i ciasny, znajdujący się na poddaszu. Z mikroskopijnym okienkiem, ledwo pozwalającym dojrzeć to, co na zewnątrz. A jednak – jak z pewnością się domyślacie – kara to była dla niego znikoma. Dla człowieka, który połowę swojego życia spędził obracając się wokół czterech ścian Metropolu, nie mogło być przychylniejszego wyroku. Przecież hotel był jego drugim domem, jakże zatem mógł rozpaczać? Co prawda szkoda było mu niektórych mebli, rodzinnych pamiątek, które musiał zostawić w swoim dawnym apartamencie, ale cała ta sprawa mogła się w końcu rozwiązać z o wiele gorszym dla niego skutkiem… Dopiero z czasem, wraz z mijającymi latami, miejsce euforii zajęła nostalgia i swoista melancholia – kiedy patrząc na miasto z dachu hotelu hrabia boleśnie sobie uświadamiał, że to już nie ta Moskwa, którą zachował w pamięci.

U jego stóp rozciągało się miasto wielkie i pompatyczne. Legiony jego świateł połyskiwały i kołysały się, łącząc się z ruchem gwiazd. Wirowały w tej samej oszałamiającej sferze, mieszając dzieło człowieka z dziełem niebios.

Hotel Metropol

W Metropolu działy się różne rzeczy, spotykały się tam najznamienitsze osobowości wielkiej Rosji, osoby, które warto było mieć w kręgach swoich przyjaciół. Muzycy, politycy, słynne na cały kraj aktorki… i jedna mała dziewczynka, która rozpychając się łokciami, zrobiła sobie miejsce w szeregu między nimi. Hrabia zainteresował ją od samego początku, od momentu, kiedy po raz pierwszy go zobaczyła. Nina postanowiła się z nim zaprzyjaźnić. Jednak z tej wielkiej przyjaźni dorosłego mężczyzny z małą dziewczynką pozostały pewne zobowiązania… Kiedy Nina dorosła, poprosiła hrabię o pomoc, a ten nie zdołał jej odmówić. W ten sposób jego życie na zawsze związało się z dzieckiem – będąc zawsze kawalerem, teraz Aleksander Iljicz Rostow w końcu został ojcem. Nie mogąc pokazać dziewczynce świata innego, niż ten hotelowy, zatrzymał dla niej czas w miejscu. Uczył ją życia, mieszkając z nią w zamknięciu, ze wszelkich sił szukał jednak sposobu, by z tego więzienia uciec.

Współczesna klasyka?

„Dżentelmen w Moskwie” to książka, którą z łatwością można określić takim współczesnym klasykiem – napisana z rozmachem historia o dawnych czasach, idealnie wpisująca się w historyczne i kulturowe ramy Rosji. Amor Towles stworzył dzieło ponad przeciętne, nad którym nie sposób się nie zachwycić. To powieść mądra, dowcipna, wzruszająca i – jak na dobrą prozę przystało – również melancholijna i zmuszająca do refleksji.

W momencie, gdy za oknem rozgrywają się największe tragedie XX wieku, hrabia udowadnia, że warto pozostać przyzwoitym, bo w końcu największe bogactwo nosimy w sobie, a tego nikt nie jest nam w stanie odebrać.

Jak mamy to rozumieć, Saszo? Co takiego jest w tym narodzie, że budzi w ludziach chęć niszczenia własnych dzieł sztuki, pustoszenia własnych miast i zabijania bez skrupułów własnego potomstwa?

Czytałam ją bardzo długo, kawałek po kawałku. Niemalże z każdym dniem miałam wrażenie, że stron wcale nie ubywa, a co więcej – mnożą się one jakby pod moimi palcami. Kiedy jednak dobrnęłam do końca byłam pewna jednego: kiedyś sięgnę po nią ponownie.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: