Dla każdego przychodzi taki czas, kiedy stając u progu dorosłości musi podjąć pewne decyzje. Właśnie wtedy, ważąc na szali swoje losy, dowiadujemy się, czym jest dorosłość – nie osiągnięciem pełnoletności, lecz raczej umiejętnością decydowania o sobie i braniem konsekwencji za swoje czyny.
Młodość – z żalem i nostalgią – wzdycha nie jeden z nas. Choć wydaje się niedoścignionym ideałem, to tak naprawdę krótki czas przesycony pogonią za marzeniami, chodzeniem z głową w chmurach i patrzeniem przez różowe okulary…
Jakże zdradzieckie mogą okazać się idee, w które wierzymy, jakże mylna, prowadząca do ślepej uliczki, z której nie ma już powrotu, może stać się pogoń za własnym szczęściem. Świadomość ta jest tym bardziej cierpka, im obfitsze są nasze pragnienia i im mniej lat sobie liczymy.


Florence jest młodą Amerykanką z wygórowanymi ambicjami. Chce przede wszystkim być niezależna, walczyć o prawa kobiet i móc sama o sobie decydować. Jej pragnienia brutalnie jednak spotykają się z rzeczywistością, gdy dziewczyna ośmieli się patrzeć nieco bardziej realnie: mama nigdy nie pozwoli jej, by wyjechała do pracy w miejsce, które od domu będzie ją dzielić o więcej niż parę kilometrów. Lecz z czasem Florence przekonuje się, że istnieje jedna taka siła, która ośmieli ją na tyle, by sprzeciwić się woli rodziców, religijnych Żydów – miłość. Kiedy w pracy poznaje dwóch Rosjan, a w jednym z nich się zakochuje, wie już, że długo z dala od Rosji nie zdoła wytrzymać. W zaledwie parę miesięcy po ich wyjeździe decyduje się na to samo – podróż do ZSRR – przekreślając tym samym całe swoje dotychczasowe życie.

Florence chce własnymi rękami budować socjalizm, chce być częścią systemu, o którym tak naprawdę nie ma pojęcia. Chociaż wydaje jej się, że o tym gigancie Wschodniej Europy wie wszystko, tak naprawdę nie wie nic. Rzucona na głęboką wodę w nieznany ocean zmuszona jest „jakoś” sobie radzić. Nie wie jeszcze, że raz znalazłszy się w szponach tego potwora, nie zdoła mu uciec. Jak naiwne i zbyt ufne zwierzę, wpada w pułapce, stając się więźniem systemu, który idealizowała.
Na miejscu jej pragnienia rozmijają się z rzeczywistością. Siergiej nie jest tym, kogo w nim widziała, a Rosja zamiast płaszczu bogactwa, dźwiga na ramionach zszargane odzienie biedaka. Emigranci korzystają ze sklepów dla cudzoziemców, ale miejscowa ludność głoduje, nie mogąc dostać nawet tych produktów, które mogłyby zaspokoić ich podstawowe potrzeby. Na dodatek sytuacja polityczna staje się niepewna. W każdym miejscu czai się tajny agent, szpieg, nadchodzi wojna, ale wraz z jej końcem, wcale nie kończy się terror ZSRR nad złapaną w pułapkę Florence.

Po wielu latach syn głównej bohaterki, Julij (Julian), stara się znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, które nurtowały go od lat, rozwiązać rodzinne tajemnice, poznać prawdę, skonfrontować się z osądem jego przyjaciela, jakoby jego matka była donosicielką. Mimo że od lat mieszka już w Ameryce, tak naprawdę wciąż coś wiąże go z Rosją, ich rodzina – ślepo powtarzając los Florence – gna w te strony. Czym tak naprawdę było ZSRR dla Florence? Jak wyglądało jej życie? Ile kosztowały ją marzenia?

„Patrioci” to napisana z rozmachem powieść o marzeniach, poświęceniu, zdradzie i poszukiwaniu szczęścia za wszelką cenę. To również powieść o miłości i bezwzględnym się jej oddaniu. Poszukuje odpowiedzi na pytania: jak wiele w stanie jest znieść człowiek, by chronić swoją rodzinę? Ile znaczy prawda? Czy przed szaleństwem innych można uciec?
To książka, od której nie sposób się oderwać, bo jej fabuła wciąga tak mocno, jak wir wydarzeń, w które wpadła główna bohaterka. Jej osoba zresztą wzbudza w czytelniku sprzeczne uczucia – z jednej strony sympatię i współczucie, a z drugiej swoiste niezrozumienie oraz nutkę niechęci. Jednocześnie powieść skłania do przemyśleń: jak wiele warte są marzenia i czy można zawierzać im całe swoje życie?

Parafrazując Yanna Martela, autora „Życia Pi”, Losy Florence, dzielnej żydowskiej Amerykanki z Flatbush na Brooklynie, marzycielki goniącej za szczęściem, złamią Wam serce.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: