Anna Mieszkowska “Historia Ireny Sendlerowej” – matka dzieci Holocaustu

W kłótniach dorosłych zawsze najbardziej cierpią dzieci. A czymże innym jest wojna, jak nie kłótnią dorosłych? Strzelają karabiny, słychać wybuchy bomb, leje się krew. Starcy cicho się modlą, matki z rozżaleniem wołają o litość, a dzieci pozbawione swojego dzieciństwa i zmuszone, by przedwcześnie wydorośleć, zanoszą się rzewnymi łzami, drżąc z zimna i ze strachu. Ile takich niewinnych żyć zostało zdeptanych pod butami oprawców, niczym robaki? W imię czego?

Mama do ostatnich dni życia była na bieżąco z wiadomościami, informacjami politycznymi ze świata, oglądała w telewizji dziejące się konflikty. Widząc wybuchające bomby czy dzieci z karabinami, ze łzami w oczach mówiła, że świat się niczego nie nauczył. Nadal giną ludzie, nadal najbiedniejsze są dzieci.
Córka, Janina Zgrzembska o matce, Irenie Sendlerowej.

Rok Ireny Sendlerowej

Czytanie o wojennej krzywdzie dorosłych jest ciężką próbą, ale jeszcze do przebrnięcia – choć ostatkami sił. Jednak kiedy do tych obrazów dochodzi jeszcze obraz cierpiących dzieci, lektura staje się niemalże nie do pokonania. Zetknięcie tej anielskiej niewinności z brutalnością hitlerowskiego mordu stanowi kontrast, który zemdli nawet najbardziej wytrzymałą osobę. Aż trudno uwierzyć, że to człowiek człowiekowi zgotował ten los.

Rok 2018 został ogłoszony rokiem Ireny Sendlerowej – wtedy też nakładem Wydawnictwa Marginesy do rąk czytelników trafiło uzupełnione wydanie biografii tej niezwykłej kobiety, noszące tytuł „Historia Ireny Sendlerowej”. Tak prosty i subtelny, a jednocześnie zawierający w sobie wszystko, co koniecznie.

Historia Ireny Sendlerowej

Kim była Irena Sendlerowa? Albo inaczej: kim była siostra Jolanta – taki bowiem nosiła pseudonim? Kochającą żoną i matką, działaczką społeczną, pracownicą opieki, człowiekiem? Bohaterem? Czy też samym Bogiem w ludzkiej postaci? Chociaż została obdarzona licznymi nagrodami – została damą Orderu Orła Białego i Orderu Uśmiechu, a także Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata – do końca pozostała skromną osobą, która zamiast o sobie, wolała mówić o innych i podkreślać ich zasługi. Sama zaś sądziła, że zrobiła tyle, ile potrafiła, ale przecież można było zrobić o wiele więcej.

Od momentu wybuchu II wojny światowej udało jej się uratować ponad dwa i pół tysiąca żydowskich dzieci. Wszystkie nazwiska ocalonych skrupulatnie zapisywała i przechowywała, ratując nie tylko ich ciała i dusze, ale również zachowując na przyszłość ich tożsamość. W momencie agresji niemieckiej na Polskę pracowała w opiece społecznej, zajmując się wraz z koleżankami sprawami dziećmi. To właśnie razem z nimi utworzyła grupę, która zajmowała się ratowaniem dzieci, odbierając je często od matek, by tylko uratować ich życia.

Trudno się było nie przejąc, gdy się strzelało do dzieci, prawda? – wspomina

Bohaterstwo to ryzyko

Najmłodsze dziecko, które uratowała z getta miało pół roku i zostało wyniesione w pudełku po lekach.
Wywiezione z getta dziecko stanowiło problem – po pierwsze istniało ryzyko, że zostanie wykryte na bramie przez niemieckich żandarmów. Taka obawa tym bardziej się nasilała, im dziecko było mniejsze (niektóre dzieci nawet się usypiało). Po drugie po ocaleniu z getta coś z tym dzieckiem trzeba było zrobić, dlatego też w tym celu Irena Sendlerowa zorganizowała polskie domy, w których dzieci miały uczyć się polskiej kultury, a także korzystała z pomocy zakonnic, domów dziecka.

Bohaterstwo wyniosła z domu rodzinnego: Każdemu kto tonie, należy podać rękę – mówiła.

Odwagę odziedziczyła po ojcu

Jej ojciec zresztą, jako lekarz rodzinny, często pomagał Żydom nie pobierając za to żadnej opłaty, a mała Irena bawiła się z żydowskimi dziećmi. Solidarność wobec Żydów okazywała również podczas studiów, kiedy nie dostosowała się do getta ławkowego, za co spotkały ją poważne konsekwencje.
Żyła w ciągłym strachu, a śmierć deptała jej po piętach nawet po wojnie. Pomagała nieznajomym nie tylko kosztem swojego życia, ale również kosztem swoich bliskich.

Historia Ireny Sendlerowej z każdej strony – nawet tej, której należy się krytyka

W swojej biografii Anna Mieszkowska skrupulatnie przygląda się postaci Ireny Sendlerowej – od wczesnych lat jej dzieciństwa, poprzez okres dorastania, dojrzewania młodej kobiety, matki i żony, poprzez lata wojenne, kiedy przybrała miano Matki dzieci Holocaustu, aż po te lata po wojnie, kiedy nadal nie mogła odetchnąć ze spokojem. Autorka obala mity względem postaci Sendlerowej i przytacza te fakty, o których nawet sama bohaterka biografii niechętnie mówiła. Przygląda się jej pod każdym względem, jak i również w niektórych aspektach nie kryje swojej krytyki.
Kim była? Jak żyła? Co wyróżniało ją wśród innych? Dlaczego tak uparcie brnęła w to dalej – ryzykowała – mimo iż wiedziała, że niczym dobrym nie może się to skończyć? Na te i inne pytania, które nurtować podczas lektury będą czytelnika odpowiada Mieszkowska.

Chociaż postać Sendlerowej jest tutaj pokazana w zdecydowania pozytywnym świetle, pojawiają się również i takie elementy w jej życiorysie, za które można by ją krytykować – nic zresztą dziwnego, bo jako człowiek popełniała też te ludzkie błędy.
W biografii zamieszczono wspomnienia wielu osób odnośnie Ireny Sendlerowej, co czyni ją bardziej autentyczną i szczerą – mnie, przyznam szczerze, najbardziej interesowały te wspomnienia, którym poddawała się Janina Zgrzembska, jej córka.

„Historia Ireny Sendlerowej” jest wartościową lekturą, która wskazuje na to, że nawet, gdy cały świat zaleje zło, zawsze znajdzie się ta iskierka, która nosi miano człowieczeństwa.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: