Michał Piedziewicz “Ćwierćfinał to już coś” – bajka o piłce nożnej

“Ćwierćfinał to już coś” to najnowsza książka autora gdyńskiej trylogii… To, że Michał Piedziewicz napisze książkę o sporcie, było więcej, niż pewne. Już w „Dakocie” dawał co do tego sygnały, przemycając piłkę nożną na niektórych stronach powieści. Takie pisanie jest jednak nie lada wyzwaniem. Trzeba to umieć zrobić tak, aby zainteresować i zaintrygować szczególnie tego czytelnika, który na hasło „Mundial!”, ucieka, gdzie pieprz rośnie.

Bajka o piłce nożnej?

Jedną z najbardziej uroczych baśni o piłce nożnej była napisana przez Eduarda Bassa książka pt. „Jedenastka Kłapząba” (w tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego, wydawnictwo Stara Szkoła; w innych tłumaczeniach znana raczej pod tytułem „Jedenastka Kłapacza”) – o tytułowej jedenastce braci, którzy bardzo, ale to bardzo pragnęli grać w piłkę i mieli tylko jedno marzenie: zostać mistrzami świata.
Podobna do niej jest właśnie książka Piedziewicza „Ćwierćfinał to już coś” – choć nieco bardziej skromna. Jej bohaterowie nie marzyli o wielkich mistrzostwach – ich celem był ćwierćfinał na własnym podwórku.

Ćwierćfinał to już coś!

Głównym bohaterem jest Krzysiek. Tata Krzyśka zawsze mówił, że ćwierćfinał to już coś. Dlatego też Krzysiek słysząc o turnieju w piłce nożnej, zachęca do gry swoich przyjaciół, rozmarzając: a może i do ćwierćfinału dojdziemy? Jednak największym problemem jest to, że choć drużyna jest stworzona z grubych i chudych, wysokich i niskich, brak im selekcjonera. Bez niego nie pokonają tych wszystkich osiedlowych Juventusów, Realów i klubów z Barcelony. Na swój cel obierają kuzyna Krzyśka, Arka. I chociaż ten więcej czasu woli poświęcić swojej dziewczynie, w końcu ulega namowom chłopców i opracowuje dla nich plan treningowy. Od momentu wprowadzenia Arka do drużyny, marzenia o dojściu do ćwierćfinału nabierają tempa. Bohaterowie wylewają z siebie siódme poty, nie chcąc zawieść trenera.

Osiedlowi bohaterowie

Wgłębiając się w powieść poznajemy też bardziej prywatne życie bohaterów – sercowe rozterki selekcjonera Arkadiusza, rodzinne problemy Krzyśka, czy też ową tajemniczą dziewczynę, która – jak się okazuje – niezwykle dobrze gra w piłkę.

Opowieść dla każdego

Książka Piedziewicza skierowana jest do młodszych czytelników, dlatego też sposób narracji jest bardzo uproszczony, a język dostosowany do odbiorcy. Odnajdą się tu również starsi czytelnicy, gdyż na kartach opowieści pada wiele nazwisk słynnych piłkarzy, którzy mogą wydawać się bliscy starszemu czytelnikowi. To zaś sprawia, że książka jest o wiele ciekawsza, bo poza fabułą i akcją, znajdujemy też tę drugą strefę – ciekawostek i anegdot.
To również opowieść pełna emocji, której morał jest bardzo prosty, acz cenny: warto mieć marzenia, ponieważ te mogą stać się naszymi osiągniętymi celami. Jak przedstawiona przeze mnie we wstępie „Jedenastka Kłapząba” książka Piedziewicza uczy, że przecież mieć marzenia, to nie grzech. A nuż się spełnią?

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: