Najważniejsza powieść Christensena?

Synne przyciąga Jokuma jak magnes, choć są zupełnie różni; ona za najwyższą formę sztuki uznaje fotografię, on literaturę. Ona jest przepiękną dziewczyną, on wysokim dryblasem, wyróżniającym się wśród tłumu.  Łączy ich jedno: chcą się pokochać i ponad wszystko być razem. Jednak to nie miłość, a sztuka ich połączy ze sobą.
Wzrost to ogromny kompleks Jokuma – do tej pory, w swoim już dorosłym życiu wspomina swój pierwszy pocałunek – niską dziewczynę, która musiała wspiąć się po drabince, a następnie jeszcze stanąć na palcach, by ustami sięgnąć jego ust. Jokum uważa, że to właśnie on jest przyczyną wszystkich jego niepowodzeń – od braku szczęścia w miłości po brak sukcesów na studiach. Jednak jest ktoś, kto jeszcze nie stracił w niego wiary (i bynajmniej nie są to jego szaleni rodzice, przezywani przez siebie nawzajem Parstkiem i Łokciem).


Synne widzi w Jokumie potencjał – zamierza uczynić go narzędziem w swoich rękach. Powoli przejmuje władzę nad chłopakiem i odciągając go od literatury, wpycha w ręce aparat. Jako historyczka sztuki uczy chłopaka piękna i mądrości obrazów. Ten zaś powoli staje się fotografem, robi zdjęcia wszystkiemu, co w jakiś sposób jest go w stanie poruszyć –od smyczy dla psa, po parę butów na moście, które chwilę wcześniej zostawił tam samobójca. Wkrótce nie potrafi rozstać się z urządzeniem, czuje się wręcz zaniepokojony, gdy nie ma sprzętu przy sobie. Gdy razem opuszczają Norwegię i udają się do San Francisco, ich życie nabiera nowego smaku. Już jako mąż, nie chłopak, Jokum staje się sławny, Synne zaś jak kuglarz, kieruje swoją marionetkę na odpowiednią drogę. Kobieta rezygnuje nawet z własnych ambicji, porzuca prace nad doktoratem, by doprowadzić Jokuma do sukcesu.
Podczas lektury tej powieści wnikliwemu czytelnikowi nie raz nasunie się pytanie: czy Synne naprawdę darzy uczuciem Jokuma? Czy jest raczej zimna i wyrachowana, a jej działaniom przyświeca tylko myśl o osiągnięciu celu? Czy jest lepszą żoną czy menadżerką?

Powieść stawia ważne pytania, które przewijają się przez jej karty: Czy można zachować swoją artystyczną tożsamość i jednocześnie zaistnieć w świecie sztuki? Czy może jednak sztuka jest dopasowaniem się do oczekiwań mecenasów i menadżerów? Czy można jednocześnie „być i mieć”? Przed tymi i podobnymi dylematami staje Jokum, którego najtrudniejszym wyborem będzie to, czy obecną w jego życiu śmierć też zamienić na wystawę, czy zachować ją dla siebie, jako część swojej miłości?

„Magnes” nazywany jest jedną z najważniejszych książek w dorobku Christensena. Jest to bowiem powieść monumentalna i traktująca na tak wzniosłe tematy, jakimi są sztuka i miłość. Te dwie połączone ze sobą niewątpliwie są uniwersalnym, aktualnym tematem, o którym można by dyskutować bez końca. Muszę jednak przyznać, że początek powieści, a więc wprowadzenie do fabuły właściwej zajmuje ponad połowę książki i nie jest to ta część, która najbardziej czytelnikowi przypadnie do gustu. Początek jest dość nudny, a bohaterowie wydają się dziwni… Powieść dojrzewa wraz z nimi, wzruszając nas na końcu.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: