Caspar Henderson “Księga zwierząt niemalże niemożliwych” – bestiariusz XXI wieku

:Mogłoby się wydawać, że w XXI wieku nie pisze się już bestiariuszy – wszak wszyscy wiemy, że zwierzęta mityczne są – no właśnie – mityczne, a próba ich odnalezienia współcześnie, jest jak przysłowiowe szukanie wiatru w polu. Chyba nikt nie wierzy już, że smoki, jednorożce, bazyliszki, pegazy czy gryfy naprawdę istnieją. Słowem: bestiariusze były pożywką dla średniowiecznych czarowników, a dziś stanowią jedynie pamiątkę po tym cudownie urozmaiconym świecie. Czy aby na pewno?
Aż strach pomyśleć, że nawet teraz – w świecie całkowitej urbanizacji i globalizacji – w dalekich zakątkach świata, za górami, lasami, a nawet w głębokich wodach oceanów kryją się współczesne potwory. Czy to możliwe?

A może by tak napisać bestiariusz na miarę XXI wieku?

Na pomysł stworzenia współczesnego bestiariusza, Caspar Henderson wpadł podczas pikniku ze swoją rodziną. Jak to miał w zwyczaju, zabrał ze sobą mnóstwo książek przyrodniczych, żeby urozmaicić sobie jakoś czas. Czytał je tak długo, aż nie zapadł w głęboki sen. Później już nie mógł wybić sobie z głowy pomysłu, by stworzyć ten współczesny bestiariusz, opisujący zwierzęta przede wszystkim dziwaczne, ale też wyjątkowe . Jak pomyślał, tak zrobił, oddając po pięciu latach czytelnikom „Księgę zwierząt niemalże niemożliwych”.
Podzielona na aż 27 rozdziałów kolejno opisuje inne stworzenie. Znajdziecie tutaj opowieści o:

  • aksolocie, którego kończyny odrastają po amputacji,
  • o delfinach będących doskonale przeszkolonymi w temacie masturbacji i zbiorowych orgii,
  • o podstępnej ośmiornicy, która jest w stanie oszukać nawet naukowców
  • czy choćby o odmianie małpy – makaku japońskim, jedynym takim naczelny, który dostosował się do skrajnych warunków pogodowych.


“Księga zwierząt niemalże niemożliwych” to morze refleksji

Caspar Henderson przedstawia zwierzęta, przypisując je do konkretnego typu, gromady i rzędu. We wstępie zawsze opisuje najpierw charakterystyczne dla danego gatunki cechy, wspominając o jego środowisku, umiejętnościach itd. Niejednokrotnie zahacza też o tematy poboczne, aczkolwiek powiązane z tematem. Tym samym wspominając o wielorybach pisze też o globalnym ociepleniu i topnieniu lodowców, powracając myślami do kecalkoatlu (pterozaura) przywołuje do rozważenia inne gatunki ptaków, opisuje też inne dinozaury, a także poddaje się rozważaniom na temat podboju nieba przez człowieka (czy to w ogóle jest możliwe? Czy kiedykolwiek człowiek będzie latać?); z kolei łodzik skłania go do refleksji nad fotografią, a gąbka do przywołania choroby na którą cierpiał „człowiek słoń”.

Rozważania te są ciekawe, lecz jednocześnie w pewnych momentach mogą znudzić czytelnika i wybić z rytmu – ciężej się później wraca do lektury. Całościowo tekst czyta się jednak bardzo dobrze, przez wzgląd na jego aktualność. Nie brak tu też słownej gry z czytelnikiem i językowych żartów. Autor nie dystansuje się od czytelnika – wręcz przeciwnie, on chce być jego kompanem w tej niesamowitej przygodzie.

“Księga zwierząt niemalże niemożliwych” się wyróżnia!

Choć moda na literaturę popularnonaukową przyrodniczą spowodowała, że książek traktujących o naturze jest na rynku wiele, „Księga zwierząt niemalże niemożliwych” się wyróżnia. Z jednej strony opisuje te stworzenia, które żyją obecnie (z małymi wyjątkami), z drugiej strony stoi jeszcze po stronie przeszłości – wszak wiele tych stworzeń pojawiło się na świecie daleko przed ludźmi. Gdyby spojrzeć na to z jeszcze innego punktu widzenia, Henderson łączy to, co niemożliwe, a więc i mityczne, z codziennością. Tak wybuchową mieszanką ma nadzieję na nowo zachwycić ludzi światem, w którym żyją i zmusić ich, by dostrzegali coś więcej poza czubek własnego nosa. Tego moralizatorskiego tonu nie da się nie zauważyć, co w żadnym przypadku nie jest ujmą dla autora. Taka literatura ma wręcz za zadanie wciąż, na nowo uświadamiać ludzi, nawet jeśli niektóre rzeczy zostały już powiedziane wielokrotnie.

To świetna pozycja dla tych, którzy sądzą, że w oceanie nie ma już potworów, a nieba nie zdobią smoki. Jednocześnie to też książka dla marzycieli, starających się doszukać magii w codzienności.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: