Hans Joachim Land “Kobiety z bloku 10” – o eksperymentach w Auschwitz

“Kobiety z bloku 10” to kolejna szokująca książka o okrucieństwie wojny, jaką miałam okazję przeczytać.
Auschwitz to zdecydowanie nie jest łatwy temat. O tym, co tam naprawdę się wydarzyło, wiedzą tylko ci, którzy tam byli. Pamięć, o tych wydarzeniach, a szczególnie o eksperymentach dokonywanych na ludzkości, z czasem będzie się zacierać. Osoby, które były więźniami wkrótce wymrą, a nam pozostaną tylko te jakże mizerne próby odtworzenia ich codziennej – obozowej – rzeczywistości. Dlaczego mizerne? Bo żadna, nawet najdokładniejsza książka, nie jest w stanie przelać na papier strachu tych ludzi ich bólu i cierpienia, ich niemego krzyku, który rozpościerał się w ich sercach. Ich tęsknoty za domem, za rodziną, za kromką świeżego chleba. Książek obozowych nie potrafię odczytać inaczej, jak przestrogi dla nas, czytelników, by ludzie ludziom już więcej nie zgotowali tego samego losu. Jest to oczywiście również hołd dla poległych i dla tych, co przeżyli. Jednak nawet i to nie wynagrodzi im straconych lat.

Naznaczeni na całe życie

“Kobiety z bloku 10” Hansa Joachima Lang to książka opisująca eksperymenty dokonywane na ludzkości – w głównej mierze na kobietach. Już z początkiem książki zasiadamy, niczym w sądzie – po jednej stronie są oskarżeni, których biografia jest nam przytaczana, po drugiej poszkodowani, czyli Żydówki. Jest we mnie dużo złości, kiedy piszę te słowa. Złości na świat, na historię. Bo przecież bardzo łatwo jest kategoryzować. Ci co przetrwali, mogli w jakiś sposób ułożyć sobie życie na nowo… znaleźć nowego męża czy żonę, założyć rodzinę, jakoś się po tej tragedii poskładać. Niemcy za amerykańskie pieniądze mieli możliwość, by swój kraj odbudować, rośli w siłę, zaś byli więźniowie Auschwitz walczyli przed sądem o renty z powodu inwalidztwa. Kiedy wychodzili z obozu ich waga sięgała ok. 30-40 kg. Wielu prac nie mogli podjąć. Nie mieli już rodzin, bo pochłonęła je komora gazowa. Byli okaleczeni przez pseudo lekarzy, dla których byli tylko królikami doświadczalnymi. Dokąd mieli pójść?

Jeżeli nie zostanę światowej sławy lekarzem, z pewnością skończę jako zbrodniarz

“Doktor” Clauberg, mierzący zaledwie 154 cm wzrostu niemiecki ginekolog upierał się, że do bloku 10 były kolejki, że kobiety taktowały to miejsce niczym luksusową klinikę i same chciały tam trafić, że robił im przysługę. Pracował nad nieoperacyjną metodą wywołania u kobiet trwałej bezpłodności, tak, by zachować “pacjentki” w dobrym zdrowiu, by były w stanie podjąć fizyczną pracę. Wbrew ich woli i zgodzie wstrzykiwał do macicy różne substancje – w tym między innymi formalinę, olej… Miało to spowodować zaklejenie się jajowodów, skończenie jajeczkowania, a w efekcie, jak napisałam – bezpłodność. Swojej żonie niegdyś powiedział, że jeżeli nie zostanie światowej sławy lekarzem, nie zrobi kariery, to z pewnością skończy jako zbrodniarz. Kobiety, które poddawał eksperymentom traktował jak przedmioty, nigdy nie odezwał się do nich słowem. Od czasu do czasu, czekające przed drzwiami Żydówki mogły usłyszeć to, co mówi do swojej asystentki. Wśród tego wyłapały zdanie “Czy te świnie się chociaż myją”?

Śmiertelne badania

Horst Schumann, to drugi “lekarz”, który przeprowadzał eksperymenty w Auschwitz. Naświetlał intymne części ciała kobiet promieniami Roentgena. Przyświecał mu ten sam cel, co Claubergowi – trwała niepłodność. Próbował doprowadzić do zniszczenia narządów rodnych przez naświetlanie radem w dużych dawkach promieniotwórczych. W rezultacie wiele kobiet umierało w ogromnych cierpieniach, cierpiąc na chorobę popromienną. Jeżeli jednak któraś z kobiet nie zmarła w skutek naświetlania, w kilka dni po tym, usuwano jej spalone narządy i wysyłano do laboratorium.

Eduard Wirths, trzeci z ginekologów, prowadził badania nad nowotworami szyjki macicy. Generalnie nie obchodził go fakt, czy kobieta rzeczywiście cierpi na nowotwór, czy jest w pełni zdrowa. Wycinał część pochwową szyjek więźniarek i wysyłał do badań. Okaleczył w ten sposób mnóstwo kobiet, zmieniając ich życie na zawsze.

Kobiety naznaczone

W książce “Kobiety z bloku 10” Hans Lang opisuje historie kobiet, które przez dłuższy czas po wyjściu z obozu starały się o dziecko. Mężowie od nich odchodzili, bo nie mogły im dać tego, czego pragnęli najbardziej – nadziei. W wiele lat po opuszczeniu bloku 10 kobiety te ponownie musiały przechodzić przez ten koszmar. Co więcej, gdy starały się o rentę z powodu okaleczenia, niemiecki rząd często żądał od nich, by zostały przebadane przez niemieckich lekarzy, nie rozumiejąc, jak wielka traumę ci niemieccy “lekarze” im zadali.
Autor skupia się głównie na eksperymentach z dziedziny ginekologii, ale porusza również inne przypadki. Tak, jak wspomniałam, opisano tu również temat kastrowania mężczyzn. Pojawiają się też inne eksperymenty – w tym badanie powiązania bólów reumatycznych z zębami, przez które wyrywano zdrowe zęby bez znieczulenia.

Ludzie ludziom

Ileż ofiary tych przestępstw zaznały okrucieństwa, nie potrafię sobie nawet wyobrazić. To życie w ciągłym strachu, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie. Żywię szczerą nadzieję, że takie świadectwa ustrzegą ludzkość od popełnienia kolejny raz tego samego błędu. Śmiej jednak wątpić, że niczego się nie nauczyliśmy. Czy słyszeliście o pewnej marce samochodów, która testuje na ludziach, jak bardzo szkodliwe są spaliny samochodowe dla ich organizmu?
Przeczytajcie “Kobiety z bloku 10” i polećcie tę książkę innym.

 

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: