“Mademoiselle Oiseau w Argentynii” – gdy w ukrytej części Paryża odżywają wspomnienia

Aleja Minionych Czasów jest miejscem, w którym chciałabym mieszkać. I mówię to nie z perspektywy małej dziewczynki, jaką jest bohaterka książki „Mademoiselle Oiseau” lecz dorosłej już (o zgrozo!) kobiety! Sama Mademoiselle zaś, jest taką osobą, którą z pewnością wzięłabym sobie za wzór do naśladowania.

O tym, kim jest Mademoiselle Oiseau, dowiedzieliśmy się już w poprzednich książkach, więc jeżeli tu jesteś i czytasz tę recenzję, z pewnością znasz jej postać. Dla tych, którzy jednak się z nią jeszcze nie spotkali, powiem tylko parę słów (by nie psuć wrażeń, przy poznaniu jej osobiście ) dla małej dziewczynki Mademoiselle może być czarodziejką, marzeniem sennym, przyjaciółką i wzorem do naśladowania. Dla mnie zaś jest silną, wyzwoloną kobietą, która nie boi się żyć pełnią swoich marzeń. I choć wydaje się jak ze snu, jej osobowość jest jak namacalna.

Mademoiselle Oiseau wita wiosnę?

Zaczyna się wiosna, rozkwitają kwiaty, pączki zielonych listeczków co raz odważniej się rozbijają, a ptaki śpiewają w poszukiwaniu drugiej połówki. Brzmi jak opowieść z prawdziwej bajki, lecz nie dla Mademoiselle Oiseau. Dama jest przygnębiona i smutna, nowa pora roku przyprawia ją o ból głowy… Jedno jest pewne – musi coś zmienić!

Tajemnica Argentynii

Nad dachami Paryża leży Srebrna Kraina, Argentynia… Z jednej strony daleka, a z drugiej całkiem bliska. Łatwo tam dojść, lecz trudno wrócić z powrotem. To miejsce magiczne, gdzie czary nie mają końca, marzenia się spełniają, a sny przebierają się w jeszcze śmielsze kolory. To właśnie tam – do ukrytej części Paryża – w trzeciej części przygód Mademoiselle Oiseau zabiera Isabellę.

Matylda – siostra Oiseau – stworzyła Argentynię, by wszyscy Ci, którzy we Francji nie czują się „jak u siebie” mieli w końcu swój dom. Argentynia jest zatem państwem dla tych, co nigdzie indziej nie pasują i nie odnaleźliby się w innym miejscu. Mieszkają tam porcelanowe figurki, wielobarwne motyle i ekscentryczni ludzie.

Wspomnienia wracają jak motyle

Podróżując razem z Mademoiselle po Argentynii Isabella doznaje uczucia w rodzaju déjà vu. Wie, że niektóre z ulic rozpoznaje, a to oznacza, że musiała już tu wcześniej być. A może nie? Może to wszystko jest tylko wymysłem jej wyobraźni? Mademoiselle stara się uspokoić dziewczynkę, jednak to dziwne uczucie co raz bardziej w dziecku narasta. Najpierw niepokoją ją kotki na wystawie sklepu z antykami, później długi warkocz właścicieli hotelu i trzy dziewczynki bawiące się w berka. Ewidentnie coś tu jest nie tak! Żeby tego jeszcze było mało, Isabelli wracają wspomnienia za babcią i tęsknota za ciepłem jej serca…

„Mademoiselle Oiseau w Argentynii” tu już trzecia część bezkonkurencyjnej opowieści o przyjaźni pomiędzy światową i bezczasową damą, a nieśmiałą dziewczynką, która zdecydowanie lepiej czuje się w roli „szarej myszki”, niżeli jako bywalczyni świata. Ta pięknie zilustrowana książka pokazuje nam, że nawet te najskrytsze marzenia mogą okazać się prawdą, a życie – choć to mało prawdopodobne – naprawdę może być piękne. To przepiękna książka, którą zachwyci się każda mała i większa dziewczynka.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: