Mateusz Będkowski “Polscy poszukiwacze złota”

Kiedy w zapowiedziach Wydawnictwa Poznańskiego zobaczyłam książkę „Polscy poszukiwacze złota”, pomyślałam, że musi to być ciekawy temat! Historia kalifornijskiej gorączki złota od dawna mnie fascynowała, poświęcone jej wątki w powieściach i filmach wyłapywałam z zaangażowaniem. O tym, że Polacy również poszukiwali złota miałam niewielką wiedzę. Książka Mateusza Będkowskiego „Polscy poszukiwacze złota” miała mi jej dostarczyć.

Biografie poszukiwaczy

Mateusz Będkowski dzieli swoją książkę na parę części, z których każda poświęcona jest konkretnemu miejscu na ziemi (najczęściej kontynentowi) i najbardziej charakterystycznej postaci. Cały rozdział jest prawie w całości poświęcony jednemu bohaterowi – dopiero na ostatnich kilku kartach dokumentu dowiadujemy się, że byli też inni bohaterowie i poznajemy ich losy oraz dokonania.

„Polscy poszukiwacze złota” to – jak napisałam wyżej – dokument albo raczej zbiór zebranych w książce biografii, które łączy jeden motyw – poszukiwania złota. Bo choć temat jest z góry narzucony, bardzo obszernie poznajemy losy przedstawionych Polaków. Pozbawieni swojego państwa, czasem zesłani do niewoli, wysoko wykształceni, z partyzancką przeszłością aktywnie uczestniczyli w eksploracji ówczesnego świata.

Polscy poszukiwacze złota

Szukając złota po całym świecie

Razem z autorem, Mateuszem Będkowskim, przenosimy się do rejonów złotodajnych w XIX wieku. Polacy poszukiwali złota na Syberii, w Kalifornii, Australii, Nowej Zelandii i w Afryce Południowej. Poznajemy dokonania Polaków ogarniętych gorączką, manią poszukiwawczą. Przyznajcie sami, mieliście pojęcie o udziale naszych rodaków w poszukiwaniach złota? Jeżeli nie, to warto zapoznać się z tą książką

Kim byli wymienieni w książce Polacy? Jednym z najsławniejszych, który zapisał się w historii poszukiwań, był Paweł Edmund Strzelecki, który odkrywał złotodajne tereny Australii. Wymienić możemy również Sygurda Wiśniowskiego czy Eugeniusza Żmijewskiego.

„Polscy poszukiwacze złota” – czego zabrakło…?

Sięgając po książkę „Polscy poszukiwacze złota” miałam nadzieję, że będzie pisana na tyle przyjemnym stylem, że porwie czytelnika jak powieść. Na początku roku miałam okazję przeczytać genialną biografię Tony’ego Halika. Właśnie ta książka – choć przecież biografia – była napisana w taki sposób, że czytelnik czuł się, jakby to on sam brał udział w eskapadach Tony’ego. Tymczasem „Polscy poszukiwacze złota” nie przeniosły mnie do innego świata, nie wzbudziły też chęci zgłębienia tematu. Jak pisałam już wcześniej – to dokument, zbiór biografii. To pozycja bardzo rzeczowa, naukowa, z której możemy zaczerpnąć ogrom wiedzy. Nie jest to jednak książka, po którą sięgnęlibyśmy, by zażyć odrobiny rozrywki i na próżno jej tam szukać. Niejednokrotnie mnie zmęczyła i znudziła. Obszernie opisywane życiorysy Polaków nie interesowały mnie aż w takim stopniu. Oczekiwałam po książce zupełnie innego stylu, jak i sposobu podawania czytelnikowi informacji. Jeżeli ktoś naprawdę pasjonuje się tematem, ta pozycja będzie dla niego nie lada gratką – warto w tym miejscu wspomnieć, że autor odsyła nas też do innych publikacji – jeżeli jednak temat tylko nas interesuje, natomiast nie pasjonuje, książkę Będkowskiego lepiej sobie dawkować, niż czytać jednym tchem.

Czy poczułam się rozczarowana? Muszę przyznać, że niestety tak, jednak o powodach tego uczucia pisałam już wyżej. Cieszę się, że mogłam zgłębić ten temat, ale nie zamierzam wracać do tej pozycji.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: