Patricia Posner “Farmaceuta z Auschwitz” – historia zwyczajnego zbrodniarza

„Farmaceuta z Auschwitz” to opowieść o tym, jak zwyczajny człowiek stał się potworem. Książki o II wojnie światowej zmuszają nas do takich przemyśleń – do patrzenia na drugą osobę i zastanawiania się, jak ona zachowałaby się w takiej sytuacji? Czy byłaby zdolna do takiego okrucieństwa? Co gorsze, w życiu każdego przychodzi czas, by zadać sobie pytanie: czy i ja mógłbyś stać się oprawcą? To pytania bez odpowiedzi. Poznać ją można dopiero wtedy, gdy faktycznie znajdziemy się w samym centrum tak dramatycznych wydarzeń.

Człowiek, taki jak my

Znalezione obrazy dla zapytania victor capesius

Victor Capesius był człowiekiem takim samym, jak my. Uprzejmy przedstawiciel handlowy, który w gronie swoich znajomych miał wiele Żydów. Na zdjęciach przedstawionych w książce wygląda nawet na osobę, która całkiem dobrze się bawi z tymi żydowskimi przyjaciółmi na basenie. Niewysoki, szpakowaty, przystojny. Ożenił się, był zakochany, został ojcem. A jednak kiedy przyszedł na to czas, wyszedł z niego potwór. Stojąc na rampie spotykał się twarzą w twarz ze swoimi dawnymi znajomymi i bez skrupułów decydował o tym, kto pożyje jeszcze chwilę, a kto tego dnia zginie. Jednemu mężczyźnie rzekł, że niedługo spotka się ze swoją żoną wiedząc, że tak naprawdę, nie zobaczą się już nigdy. Gdy starzy znajomi ucieszyli się na jego widok – sądzili bowiem, że będzie im trochę lżej dzięki znajomości z Capesiusem – na wieść o tym, że stali się rodzicami bliźniąt, ośmielił się wydać dzieci „doktorowi” Mengele.

 

Faramceuta z Auschwitz: Jestem Capesius z Siedmiogrodu. Dzięki mnie poznacie, co to szatan

Capesius przez cały proces sądził, że nie wiedział do czego stosowany był Cyklon-B, choć odpowiadał za to, żeby w obozie go nie zabrakło. Uważał, że oprócz dezynfekcji baraków więźniów, nie miał pojęcia o tym, że sprowadzał on śmierć na Żydów. Co więcej, gdy ofiary zeznawały, że znali się przed wojną, że widywali go na rampie, gdzie dokonywał selekcji, wszystkiemu zaprzeczał. Niezbyt sumiennie, bowiem kilka razy w swoich zeznaniach się pogubił, lecz szedł w zaparte. Był do tego stopnia bezczelny, że przez większą część procesu śmiał się w głos. Pomimo zbrodni nie spotkał go najgorszy los. Dostał od życia wystarczająco dużo czasu, by ułożyć sobie życie na nowo.

Wysiadają dr Capesius i Josef Klehr […] Klehr ma w ręce cztery zielone blaszane puszki. Obydwaj idą w stronę zielonego trawnika nad komorą gazową i zakładają przeciwgazowe maski. Potem Klehr podnosi pokrywę, ale dopiero wtedy gdy Capesius dał taki rozkaz – rozkaz zabijania musi zawsze zostać wydany przez lekarza esesmana – Klehr rozrywa patentowe zamknięcie puszki i wsypuje do otworu gruboziarnistą zawartość, fioletową, kruszącą się masę. Cyklon-B.

Złoto z Auschwitz jako budżet na nowe życie

Po przebytej denazyfikacji Capesius w 1950 roku otworzył aptekę w Goppingen. Jeżeli zastanawiacie się, skąd wziął na to środki, wystarczy sięgnąć do jego wojennej przeszłości. Przerażające wspomnienia Capesiusa „grzebiącego” w walizce pełnej szczęk przytaczane są w naturalistyczny sposób w książce. Dentystyczne złoto – czyli kruszec pozyskiwany z uzębienia zmarłych i przetapiany w sztabki – okazało się zadatkiem na rozpoczęcie nowego, godnego życia. Aresztowany ponownie w 1965 roku i skazany na 9 lat, na wolność wychodzi już w 1968 roku…

Zwyczajny morderca

Patricia Posner napisała przejmującą książkę, obok której nie sposób przejść obojętnie. We wstępie wspomina swoje pierwsze spotkanie z synem doktora Mengele – Rolfem Mengele. Przed tym spotkaniem kilkadziesiąt razy powtarzała sobie, że nie należy obwiniać dzieci winami rodziców. Spotkanie to jednak napawało ją ogromnym stresem. Jaki on będzie? Czy historia ojca odcisnęła piętno na życiu syna? To właśnie podczas tego spotkania zainteresowała się postacią Victoria Capesiusa i postanowiła opisać historię zwyczajnego zbrodniarza.

„Farmaceuta z Auschwitz” to opowieść o tym, jak w nadzwyczajnych okolicznościach normalny człowiek może przemienić się w potwora. Jestem już kilka dni po przeczytaniu książki, lecz do dziś zadaję sobie pytanie: czy to możliwe, by ten nadskakujący handlowiec stał się maszyną do zabijania niewinnych? Jej książka jednocześnie odsłania okrutną prawdę o bliskiej współpracy koncernów chemicznych z obozami zagłady.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: