Urszula Zajączkowska “Patyki i badyle” – poetycko o roślinach

“Patyki i badyle” to najnowsza książka z serii EKO Wydawnictwa Marginesy. Kolekcjonuję te tytuły starannie już od kilku lat i nie brakuje na mojej półce ani jednego. Jak się zapewne domyślacie, tej również nie mogło zabraknąć na mojej półce. O tej książce pisano, że to poezja stworzona na cześć roślin. Czy faktycznie można to tak określić?

“Patyki i badyle” – czyli książka o roślinach

Urszula Zajączkowska to polska poetka, botaniczka i artystka. Z tego połączenia powstał jej hołd oddany roślinom, czyli “Patyki i badyle”. Relacja badaczki, która samotnie podąża ścieżkami natury i stara się przedstawić czytelnikom ten różnorodny świat roślin.
Dla zwykłych zjadaczy chleba rośliny to tylko tło naszego życia – część większej całości, do której nie przywiązujemy aż takiej wagi… Ozdoby lub pożywienie, w zależności od rodzaju. Tymczasem Zajączkowska widzi je jako osobne organizmy, które rozwijają się, przeżywają, przekształcają swoje “ciała”, są wrażliwe.

Patyki i badyle

Fizyka, poetyka, matematyka czy filozofia?

Nie sposób odmówić Zajączkowskiej czułości, którą darzy rośliny. Opisuje je z prawdziwą pasją, zaangażowaniem, miłością. W jej tekstach widać, jak ważną część jej życia stanowią rośliny. W książce “Patyki i badyle” odpowiada na takie pytania, jak: Czym są ekspresje roślinnego życia? Jak je wyrazić w granicach języka? Jak poruszają się pędy mięty i dyni? Czy wpływa na nie Księżyc? Co robi wiatr koronom drzew? W jaki sposób goją się rany i co sprawia, że rośliny się deformują? Skąd w nich ten pęd do przeżycia w każdych warunkach. Kiedy i jak umierają?

W recenzjach tej książki można przeczytać, że to połączenie fizyki i poetyki, matematyki i filozofii.

Czego brakuje tej książce?

Staram się coraz ostrożniej dobierać tytuły, po które sięgam do recenzji. Nad tą pozycją zastanawiałam się bardzo długo, ale w końcu skusiłam się przez dobre recenzje. Zainteresowała mnie przede wszystkim ta mieszanka: fizyka, matematyka, poezja i filozofia… Tymczasem książka Zajączkowskiej jest dla mnie czystą biologią, która czasem zieje… nudą!

“Patyki i badyle” polecam tym, którzy mają na punkcie roślin takiego “fioła” (oczywiście w pozytywnym znaczeniu :)), jak sama autorka. Dla zwykłych czytelników może się ona niestety okazać nie do przebrnięcia. Bogatsza o tę wiedzę nie sięgnęłabym po ten tytuł drugi raz. Zdecydowanie bardziej preferuję popularnonaukowe tytuły przyrodnicze z serii EKO Marginesów, które ukazały się wcześniej.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: