Colleen McCullough “Ptaki ciernistych krzewów” – retro książki #1

“Ptaki ciernistych krzewów” to pierwsza z książek z cyklu “Retro książki”, o której chcę Wam opowiedzieć.
Wielokrotnie pisałam już, że na jej podstawie powstał bardzo popularny serial, który też z zapałem śledziła moja babcia (jak wszystkie seriale o miłości). Towarzyszyłam jej w tym oglądaniu niestety tylko fragmentami, na które czasami się załapałam. Wtedy jednak postanowiłam już, że kiedyś sięgnę po tę książkę. W to lato nadszedł na to idealny czas.

retro książki

 

“Ptaki ciernistych krzewów” – powieść zapomniana

“Ptaki ciernistych krzewów”, podobnie jak inne książki wydane kilkadziesiąt lat temu, coraz bardziej odchodzą w zapomnienie. To powieść, którą zaczytywano się w latach 80′ i 90′. Dziś jednak pamięć o niej – szczególnie w gronie młodszych czytelników – zaciera się z przerażającym tempem. Wzięłam na siebie ambitne zadanie zmienienia tego stanu rzeczy

To jedna z tych książek, które można zaliczyć do literatury kobiecej, jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu – jest wciągająca, delikatna, zaskakująca i mówi o tym, co w życiu najważniejsze: o uczuciach do innych ludzi – w szerokim znaczeniu.

Romans stulecia

Kiedy biedna rodzina Clearych przybywa z zielonej Nowej Zelandii do suchej Australii towarzyszą im różne uczucia. Mężczyźni i chłopcy dopatrują się w nowym życiu szansy na osiągnięcie czegoś lepszego, niż dotychczas. To ma być czas, w którym będą mogli się wzbogacić i w końcu, po wielu latach żyć na godnym poziomie. Inaczej tą sytuację postrzegają kobiety, które są świadome tego, w nowym miejscu czeka ich tyle samo obowiązków, co wcześniej. A może i więcej? Jedno jest pewne: na pewno będzie im trudniej, bowiem tu wszystko jest takie obce…

Gdy przyjeżdżają czeka na nich ksiądz Ralph de Bricassart – bliski przyjaciel Paddy’ego, głowy rodziny Clearych. Już od pierwszego spotkania wie, że szczególne miejsce w jego życiu zajmie Meggie – jedyna dziewczynka w rodzinie. Ksiądz staje się jej opiekunem, towarzyszem zabaw, a wkrótce i nauczycielem, przewodnikiem po dorosłym życiu…

Od samego początku czuć między tą dwójką pewne napięcie… Wiadome jest, że zaiskrzy między nimi nie lada uczucie. Choć z początku jest one niewinne, bo dzieli ich ogromna różnica wieku, gdy dziewczyna dorasta, zmienia się ich relacja. Nie są w stanie ukrywać dłużej namiętności, która ich łączy, a jednocześnie dzieli…

Niespotykana i niebanalna historia

Choć “Ptaki ciernistych krzewów” często nazywane są tak, jak wcześniej to ujęłam – “romansem stulecia”, w samej powieści znajduje się zaledwie kilka scen charakterystycznych dot ego gatunku.
Ogromną zaletą są tutaj charakterystyczni bohaterowie: Mary Carson – siostra Paddy’ego – przedstawiona jako pajęczyca, chroniąca swoich włości, chciwa, zachłanna, tęskniąca za tym, czego mieć nie może; Ralph de Bricassart – mężczyzna, któremu nie sposób się oprzeć. Tym bardziej, że zakazany. Chytry i sprytny, dobry, lecz jednocześnie zły. Pełen sprzeczności i tym samym uosobienie porządku i ładu… I Fee – postać, która nie jest główną bohaterką książki, jednak ogromnie dużo do niej wnosi. To kobieta, której marzenia legły w gruzach, dzięki czemu nauczyła się brać życie takie, jakie jest. Nie wymaga wiele, swój los znosi dzielnie, choć nikt tak naprawdę nie wie, kim ona jest.

Ptaki ciernistych krzewów

Żywy portret Australii

Jeżeli chcecie się na chwilkę przenieść do Australii, ta książka będzie idealnym ku temu sposobem. “Ptaki ciernistych krzewów” doskonale oddają klimat upalnej Australii. To właśnie tutaj znajdziecie opisy wielkich miast i obrzeży. Kultury, jaka panuje w określonych regionach i ludzi, którzy są różni w zależności od szerokości geograficznej. Niepozorne codzienne życie bohaterów pokazuje nam, jak wyglądało codzienne życie Australijczyków w latach przedwojennych i wojennych. Z jakimi problemami musieli się mierzyć i co było dla nich naprawdę ważne.

Grecy powiadali, że to grzech przeciw bogom kochać coś lub kogoś miłością bez granic. Wiesz co się dzieje z obiektem takiej miłości? Zazdrośni bogowie niszczą go w pełni rozkwitu. To przestroga dla ciebie, Meggie. Zbyt wielka miłość jest bluźnierstwem

Książka, dzięki której zapomnicie o otaczającym Was świecie

Niewiele jest takich książek, które podczas czytania wciągają, a wręcz wsysają nas pomiędzy swoje karty. Czytając “Ptaki ciernistych krzewów” miałam wrażenie, że stoję gdzieś obok bohaterów. Nie potrafiłam się od niej oderwać i kartki same przelatywały mi między palcami… Nim się spostrzegłam za mną było już 150 przeczytanych stron.
To niesamowita opowieść napisana pięknym językiem. Choć wątek miłosny jest tutaj najważniejszy i dominujący, sięga on o wiele dalej poza namiętności bohaterów. To właśnie dlatego, że ta miłość jest tak trudna i zakazana, staje się on jeszcze bardziej interesujący… Bohaterowie muszą stoczyć ze sobą wiele walk, ale czy w podobnej sytuacji jest szansa na wygraną? Czy stając oko w oko z Bogiem można nie ponieść porażki? I kto może być prawdziwym przegranym: osoba, która wyzwała Boga na pojedynek, czy ta, która kroczyła u jego boku, zapominając o własnych pragnieniach?

To wielowymiarowa powieść, w której znajduje się mnóstwo przepięknych rad odnoszących się do życia. Nie jest jednoznaczna, bo choć mogłoby się wydawać, że jedyną najsłuszniejszą drogą w życiu jest podążanie za marzeniami, często okazuje się, że wcale tak nie jest.
Colleen McCullough porusza tematy miłości, macierzyństwa, małżeństwa, posłuszeństwa, pracy i życia w rodzinie, lecz żadnego z nich nie spłyca i nie sprowadza do banału.
Całość książki zdobi przepiękna opowieści o ptaku ciernistych krzewów, którą warto poznać.

 

Pewna legenda opowiada o ptaku, który śpiewa jedynie raz w życiu, piękniej niż jakiekolwiek stworzenie na Ziemi. Z chwilą, gdy opuści rodzinne gniazdo, zaczyna szukać ciernistego drzewa i nie spocznie, dopóki go nie znajdzie. A wtedy, wyśpiewując pośród okrutnych gałęzi, nadziewa się na najdłuższy, najostrzejszy cierń. Konając wznosi się ponad swój ból, żeby prześcignąć w radosnym trelu słowika i skowrona. Jedną najświetniejszą pieśnią za cenę życia. Cały świat zamiera, aby go wysłuchać, uśmiecha się nawet Bóg w Niebie. Bo to, co najlepsze, trzeba okupić ogromnym cierpieniem… Przynajmniej tak głosi legenda.

 

Z pozdrowieniami,
Kasia

 

Share: