Najlepsze książki, po jakie sięgnęłam w I połowie tego roku

Odpuszczania sobie trzeba się nauczyć. Długo mi zajęło, aby zrozumieć, że nic nie muszę, a co najwyżej mogę. Również w kontekście czytania. Myślę, że każdy bloger książkowy wpada w pewnym momencie swojej pracy w taki wir, kiedy zaczyna brać na swoje barki za dużo. Czytanie po to tylko, by zrecenzować, po jakimś czasie staje się męczarnią. Dlatego też w wakacje postanowiłam trochę odpuścić. Odpocząć. Czytać dla siebie, a nie dla bloga, czy współprac. To zaowocowało tym, że sięgnęłam w końcu po książki, które chciałam przeczytać od bardzo dawna. Poznałam fascynujące historie, o których zaraz Wam opowiem.


Styczeń

1. Justyna Kopińska “Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”

Wstrząsają opowieść o tym, co działo się w ośrodku Sióstr Boromeuszek w Zabrzu. Powiedzenie “Najciemniej pod latarnią” sprawdza się w tym przypadku co do słowa. Maltretowane, bite, molestowane i gwałcone dzieci nie potrafiły znaleźć pomocy nigdzie. Choć może to wydawać się szokujące, powód był bardzo prosty: siostry zakonne to chodząca świętość, a dzieci przecież lubią opowiadać kłamstwa… To historia, o której ciężko zapomnieć. Przemoc wobec dzieci zawsze doprowadza mnie na skraj wytrzymałości emocjonalnej. Tak też było w tym przypadku. To książka dla osób o mocnych nerwach, które nie boją się prawdy i są w stanie przyjąć ją taką, jak jest.
Waszej uwadze polecam również inne książki Kopińskiej.

 

2. Olga Tokarczuk “Prowadź swój pług przez kości umarłych”

Druga książka Tokarczuk po “Księgach Jakubowych”, po którą sięgnęłam.. Obawiałam się ciężkiej lektury, tymczasem dostałam powieść, która wciągnęła mnie na całego. Przez spokojną okolicę Kotliny Kłodzkiej przetacza się fala morderstw. Wszystko wskazuje na to, że tymi, którzy zabijają, są mściwe, chcące zemsty zwierzęta. Ich ofiarami padają bowiem ludzie, którzy jako jedyni nie potrafią uszanować ich praw. Czy to jednak możliwe, by za tym wszystkim nie stał człowiek?

 

 

3. Stephen King “Lśnienie”

Horror Kinga, o którym myślałam już od dawna, jednak dosłownie się go bałam… Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. To świetna historia, którą zna chyba każdy. Po książce obejrzałam ekranizację, która nie przypadła mi jednak do gustu.

 

 


4. Mirosław Wlekły “Tu byłem. Tony Halik”

Dopóki nie przeczytałam książki nie znałam dobrze postaci Tony’ego Halika. Tymczasem pomimo “drobnych” oszustw, których się dopuszczał, wciąż jawi mi się on jako fascynująca postać. Halik zaznał życia, jakiego naprawdę niewielu z nas posmakuje. Warto sięgnąć po książkę, aby choć w ten sposób go doznać.

Luty

5. Mario Vargas Llosa “Dzielnica występku”

Pierwsza książka Llosy, po jaką sięgnęłam i od razu strzał w dziesiątkę! Choć nie lubię erotyki w powieściach, ta wcale nie była aż tak nachalna. Genialna opowieść o świecie mediów, seksu i polityki. Quique, główny bohater książki, ma wszystko – piękną, kochającą żonę, ogromny dom, prosperujący biznes, grono przyjaciół. Prowadzi idealne życie do momentu, gdy pewien dziennikarz nie postanawia go zaszantażować, wręczając mu kopertę pełną zdjęć. Tymczasem w życiu osobistym Quique również nadchodzą zmiany – wdaje się w dość ryzykancką relację ze swoją żoną i jej przyjaciółką, która ma urozmaicić ich życie seksualne… Llosa to mistrz prowokacji i tą książką zdobył moje czytelnicze serce.
W późniejszym czasie sięgnęłam jeszcze po “Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”, ale “Dzielnica występku” zachwyciła mnie o wiele bardziej!

Marzec


6. Linda Polman “Laleczki skazańców”

Nigdy nawet nie myślałam o tym, jak wygląda życie kobiet, które decydują się wyjść za mąż za mężczyznę, który ma zostać skazany na śmierć. Co nimi kieruje? Dlaczego to robią? Jak reagują na to “ci” mężczyźni?
Linda Polman w swojej książce opowiada nie tylko o więziennych zamążpójściach, ale porusza również niezwykle ważny temat kary śmierci. Czy to normalne, aby w XXI wieku wciąż wykonywać egzekucje na ludziach? Polecam książkę, a temat pozostawiam do przemyślenia.

 

Kwiecień

7. Annie Proulx “Kroniki portowe”

Po tę książkę sięgnę z pewnością jeszcze nie jeden raz, gdy w moim życiu nastąpi jakiś trudny moment. Annie Proulx opowiada nam historię mężczyzny, który traci wszystko – pracę, dom, ukochaną żonę, która wcale nie odwzajemniała jego uczucia. Pozostaje z dwoma córkami sam i nie ma pojęcia co począć. Z pomocą przychodzi mu stara ciotka, która postanawia rozpocząć razem z nim życie zupełnie od nowa, z dala od wszystkich. Nowa Fundlandia ma być dla nich miejsce, w którym się odrodzą. I tak się dzieje, choć nie bez trudów. To w końcu bardzo zimna, surowa kraina, która daje w kość nie jednemu miejscowemu, a co dopiero obcemu przybyszowi…

 

Maj

8. Yunte Huang “Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią”

To książka, która zajęła mi trochę czasu i niejednokrotnie mnie wynudziła. Uważam jednak, że dla takiej historii warto było ją przeczytać. Chang i Eng mieli po 17 lat, kiedy opuścili rodzinny Syjam. Od tego czasu byli atrakcją dla bogatych Amerykanów. Jak wyglądała ich droga do sławy? Czy absolutnie wszystko robili razem? Czy kiedykolwiek mieli chęć się rozdzielić? Jakim cudem razem spłodzili tak wiele dzieci? Wszyscy, którzy kiedykolwiek zastanawiali się nad tym, jak to jest być nierozłącznym z kimś innym, na pewno zaspokoją swoją ciekawość.

 

Czerwiec

9. Jaume Cabre “Kiedy zapada zmrok”

Na koniec perełka – nie mogłoby być inaczej. Nie wyobrażam już sobie tego okresu wczesnoletniego bez czytania powieści Cabre. To już taki zwyczaj, że Wydawnictwo Marginesy wydaje je co roku w maju… Tym razem dostajemy do rąk zbiór opowiadań, mocno nasycony – jak to u Cabre bywa – sztuką. Wspaniałe opowieści, którymi można się raczyć bez końca.

 

 

Chciałabym Wam opowiedzieć tu jeszcze o innych książkach, ale jako że poznałam je dopiero w późniejszych miesiącach, opowiem Wam też o nich pod koniec roku lub nawet z początkiem nowego.
Czytaliście książki, o których tu piszę? Podobały Wam się? Jakie najlepsze książki w tym roku Wy przeczytaliście?

 

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: