Książkowe i życiowe podsumowanie 2019

 

Lubię rzeczy proste. Nawet bardzo proste. Doceniam kubek gorącej herbaty, smaczny posiłek, dobrą książkę. Taki był dla mnie rok 2019. Być może nie czułam tego z każdym mijającym dniem czy miesiącem, ale patrząc z perspektywy czasu w 2019 roku udało mi się dokonać wielu dobrych rzeczy. Małych rzeczy. Takich, które cieszą najbardziej. Dziś chciałabym podsumować ten rok – przede wszystkim dla siebie, ale i dla Was. Bo 2019 był dobrym rokiem, i oby takich więcej.

Najpierw książkowo

Zacznijmy od książek, w końcu to one są tu najważniejsze. W 2019 roku udało mi się przeczytać około 80 książek. To więcej, niż w 2018 i mniej, niż w 2017. Cały czas jednak pamiętam o tym, jak ciężkim rokiem był 2018, więc 2019 jestem wdzięczna za to, że dał mi psychicznie odetchnąć. Powoli zaczęłam nabierać energii do czytania, ale podchodziłam do tego bardzo rozsądnie – nie każdego dnia sięgałam po książkę. Bywały tygodnie, że nie miałam kiedy poczytać. Nauka, praca, stres… nie zawsze jest czas na lekturę. Tym bardziej doceniam chwile z nią spędzone.

Najlepsza książka 2019 roku?

Wielu z Was jest zapewne zdania, że nie można wybrać jednej takiej książki. Oczywiście macie rację. Nie można wybrać jednej książki, która przyćmiłaby wszystkie inne. Każda przeczytana historia była wyjątkowa. Dlatego też postanowiłam to rozegrać w trochę inny sposób. Oto książki, które zawładnęły moim sercem w 2019 roku:

  1. Dla dzieci: Maja Lunde “Śnieżna Siostra”
  2. Romans/ saga rodzinna/ retro książka: Colleen McCullough “Ptaki ciernistych krzewów”
  3. Komiks: Fabien Grolleau, Jeremie Royer “Audubon. Na skrzydłach świata”
  4. Reportaż: Justyna Kopińska “Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”
  5. Klasyka: Louisa May Alcott “Małe kobietki”
  6. Orient: Orhan Pamuk “Nazywam się czerwień”
  7. Literatura iberoamerykańska: Mario Vargas Llosa “Dzielnica występku”
  8. Literatura skandynawska: Lars Saabye Christensen “Półbrat”
  9. Literatura amerykańska (ex aequo):
    Charles Bukowski “Z szynką raz”
    Fannie Flagg “Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pójdę do nieba”
    Sue Monk Kidd “Sekretne życie pszczół”
    Annie Proulx “Kroniki portowe”
  10. Powieść europejska:
    Alfonso Cruz “Dokąd odchodzą parasolki”

Choć przeczytałam 80 książek, 13 tych wymienionych najbardziej przypadło mi do gustu i budzi we mnie najmilsze wspomnienia. Powoli chyba godzę się z faktem, że historie, o których czytamy szybko ulatują w niepamięć. Pozostają wrażenia i emocje, jakie towarzyszyły nam przy czytaniu.

Wyzwanie: 10 autorów po których sięgnę w 2019 roku

W 2019 roku zrobiłam sama dla siebie wyzwanie. Nie chciałam określać ile książek przeczytam, ani wskazywać na konkretne tytuły. Z doświadczenia wiem, że to nigdy się nie sprawdza. Postanowiłam więc wymienić autorów, którym poświęcę trochę uwagi. Szczegóły opisałam w osobnym poście.

Nie wszystkich autorów udało mi się poznać, nie na każdego “miałam ochotę”, nie wszystkie książki były dostępne… Jak wyglądało to w praktyce?

  • Amos Oz i jego “Dotknij wiatru, dotknij wody” nie przypadło mi do gustu. To była ciężka, wręcz toporna lektura. Cieszę się jednak, że pierwsze koty za płoty… Być może w 2020 roku sięgnę po “Opowieści o miłości i mroku”.
  • Wiedzę o pisarstwie Orhana Pamuka zgłębiłam dzięki “Nazywam się czerwień”. Pamuk jak zwykle nie zawiódł, to dla mnie taki autor, po którego książki mogę sięgać w ciemno i być pewna, że się nie rozczaruję.
  • Mario Vargas Llosę poznałam całkiem dobrze, przeczytałam trzy jego książki: “Pantaleon i wizytantki”, “Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” i “Dzielnicę występku. Ale tylko ta ostatnia mnie całkowicie zachwyciła. Utwierdziłam się również w przekonaniu, że bardzo lubię literaturę iberoamerykańską.
  • Michela Houellebecque’a poznałam lepiej dzięki “Platformie”. Wcześniej czytałam już jego “Uległość”. “Platforma”, podobnie jak tamta książka, ociekała seksem i wulgarnością. Niespecjalnie mi się spodobała.
  • Przy Mariuszu Szczygle mogę pochwalić się sukcesem – 3 przeczytane książki, a do tego udało się uczestniczyć w spotkaniu z autorem w rybnickiej bibliotece.
  • Noblistka Olga Tokarczuk to była konieczność. Zaraz na początku roku sięgnęłam po “Prowadź swój pług przez kości umarłych” i przepadłam. Doskonała książka! Wiadomość o Noblu zwaliła mnie z nóg i wprawiła w iście szampański nastrój na parę dni!
  • Marka Hłaski dawno temu czytałam “Pięknych dwudziestoletnich”. W tym roku sięgnęłam po opowiadania, które były jednak gorsze.
  • Jojo Moyes – po tę autorkę nie sięgnęłam. Gdy miałam ochotę przeczytać coś lekkiego, nie było jej książek dostępnych w bibliotece. Tak odkładając z miesiąca na miesiąc, nie udało nam się poznać.
  • Jacek Hugo Bader – przyznaję się, poległam. Nie poznałam się z autorem.

Podsumowując: nie jest tak źle! Dwóch autorów do nadrobienia Myślę, że w 2020 roku znów zrobię sobie takie wyzwanie. To o wiele wygodniejsze niż narzucanie sobie czytania konkretnych tytułów. Trzymajcie za mnie kciuki!

Jaki był 2019 rok życiowo…?

No dobrze, książkowo już wiecie, ale jaki ten rok był życiowo? Lubię robić takie podsumowania. Doceniać te dobre momenty, analizować złe, uczyć się na przyszłość. 2019 rok to chyba jeden z tych, kiedy podejmowałam, a właściwie podejmowaliśmy bardzo dobre i mądre decyzje.

W styczniu dostałam umowę o pracę. Dla Was zapewne brzmi banalnie, lecz bardzo długo w firmie starałam się o to, by mieć luksus, jakim jest urlop i chorobowe. W lutym w Rybniku spadł śnieg, całe miasto było otulone delikatną pierzynką. Na Walentynki upiekłam swój pierwszy w życiu tort. W marcu dostałam awans, a w kwietniu kupiliśmy samochód, który był pierwszą wspólną dużą inwestycją i wydatkiem. W maju mieliśmy cudowną sesję zdjęciową, pełną słońca i kwiatów. Czerwiec i lipiec to moje ukochane miesiące – to w końcu lato. Obroniłam podyplomówkę. Ozdobiłam balkon kwiatami i przesiadywałam na nim tyle, ile tylko mogłam. Zażywałam kąpieli słonecznych i wodnych, cieszyłam się każdą chwilą ciepła. Chodziłam na długie spacery, jadłam owoce, żyłam pięknem lata. W sierpniu odważyłam się zrobić drugi tort na jego urodziny, udaliśmy się też na mini wakacje do Zakopanego. Stworzyłam na blogu cykl o retro książkach. Wrzesień to był czas powolnego oswojenia się z nadchodzącą jesienią. Czas dobrych książek. Październik to moje urodziny i spotkanie z Mariuszem Szczygłem w rybnickiej bibliotece. Listopad był miesiącem ciężkim i ponurym, ale zaraz po nim nadszedł grudzień i nasze pierwsze święta, które spędziliśmy RAZEM.
Ten rok był dobry, za co dziękuję.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: