Miles Hyman “Loteria” – adaptacja słynnego opowiadania w postaci komiksu

“Loteria” Milesa Hymana to adaptacja opowiadania o tym samym tytule, przedstawiona w formie komiksu. Oryginalny tekst ukazał się w 1948 roku na łamach New York Timesa. Po jego opublikowaniu wielu czytelników gazety zrezygnowało z prenumeraty, a sama autorka dostawała listy z pogróżkami. Czas jednak zweryfikował tę historię i do dziś jest ona uznawana za jedno z najważniejszych opowiadań. Sama autorka jest z kolei cenioną autorką powieści grozy.
Jak dobrze wiecie, zachwycam się komiksami Wydawnictwa Marginesy. To dla mnie całkowicie nowy obszar, który dopiero co poznaję i z każdą kolejną książką czuję się bardziej podekscytowana. To nowa przygoda po świecie literatury, która uświadamia, jak wiele jest jeszcze do odkrycia! O ile jednak zazwyczaj te komiksy mnie zachwycają, tak tutaj poczułam się lekko rozczarowana. Dlaczego? O tym przeczytacie poniżej.

Loteria – piekło małych miejscowości

LoteriaMałomiasteczkowość to wielokrotnie poruszany w literaturze temat. Budzi w nas strach, wstręt, obojętność, ale i zaciekawienie, wręcz zauroczenie. Fala uczuć, jakich może doznać czytelnik względem małomiasteczkowości jest ogromna. Mogłoby się wydawać, że w małym miasteczku, gdzie każdy na wzajem siebie zna, nie może wydarzyć się nic złego. To przecież powinno być takie ciepłe, przytulne miejsce! Tymczasem kanon literatury uczy nas, że tak zamknięte i społeczeństwa kryją w sobie pewne sekrety… Nie inaczej jest w tej historii…

Loteria to coroczny rytuał, na który czekają wszyscy mieszkańcy miasteczka. Czekają jednocześnie z pewnym podekscytowaniem, ale i chęcią, by ten dzień minął jak najszybciej, by mieć to już za sobą. Gromadzą się wszyscy w jednym miejscu i nerwowo ze sobą rozmawiają. Każdy chciałby wrócić już do domu, zająć się swoimi codziennymi sprawami – gotowaniem, sadzeniem kwiatów, koszeniem trawnika… Wziąć udział w loterii musi jednak każdy, bez wyjątku. Podczas gdy głowy rodzin zaczynają losować z dużego, starego naczynia, wśród zgromadzonych zapada nerwowa cisza… Na kogo wypadnie, na tego bęc! Nikt nie chciałby być w skórze tego nieszczęśnika…

Komiks czy opowiadanie?

LoteriaPrzyznam szczerze, że nie miałam jeszcze okazji przeczytać opowiadania Shirley Jackson, więc nie zamierzam również porównywać go do komiksu. W adaptacji oryginału zabrakło mi jednoznacznego wyjaśnienia zachodzących wydarzeń. Autor komiksu, a zarazem wnuk pisarki, odwołał się do tradycji i rytuału, lecz dla mnie to było za mało. W głowie wciąż ponawiało się nachalne pytanie “dlaczego?”. Jestem przekonana, że dla wielu czytelników to niedopowiedzenie może być właśnie mocną stroną tej historii, jednak ja nie lubię, gdy istotne sprawy są niewyjaśnione.
Komiks jest bardzo ubogi w słowa, jego formę dopełniają za to rysunki. Są mroczne, chłodne, szorstkie. Ukazują ponury klimat małego, typowo amerykańskiego miasteczka. To krótka opowieść, lecz bardzo gęsta i ciężka. Gwarantuję, że na długo o niej nie zapomnicie.

To mógłby być kolejny piękny, słoneczny dzień… Lecz ciężko będzie go zapomnieć.

 

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: