Renata Kim “Dlaczego nikt nie widzi, że umieram? Historie ofiar przemocy psychicznej”

“Dlaczego nikt nie widzi, że umieram” to książka, na której premierę w tym roku czekałam ze zniecierpliwieniem. Bardzo lubię czytać reportaże na takie tematy, dlatego też ciekawa byłam, jak do niego podeszła autorka. Przemoc psychiczna jest niestety bardzo powszechna w naszej codzienności. To taki niewidzialny wróg – jest obecny i atakuje znienacka, choć nie zawsze zdajemy sobie sprawę z jego istnienia. Ofiary przemocy psychicznej są zmanipulowane i zastraszone. Same nie są w stanie sobie pomóc. Osoby z ich otoczenia nie zawsze wiedzą, że dzieje im się krzywda. “Dlaczego nikt nie widzi, że umieram” to książka opisująca historie ofiar przemocy psychicznej.

“Dlaczego nikt nie widzi, że umieram?”

Dlaczego nikt nie widzi, że umieramPrzemoc psychiczna może trwać latami, a my nawet nie będziemy sobie zdawać sprawy z tego, że coś jest nie tak. Będzie nam się wydawać, że przecież tak jest wszędzie (w każdym związku, w każdej rodzinie), że nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Żyjąc z taką osobą, która stosuje wobec nas przemoc psychiczną, nie będziemy mieli pojęcia o tym, że ma osobowość zaburzoną – że lubi się znęcać, manipulować, krzywdzić. Nawet po uwolnieniu się od przemocy psychicznej wciąż będziemy odczuwać jej ślad wewnątrz siebie.

Bez wątpienia można ją porównać do przemocy fizycznej. Najpierw jest jak otwarta rana, która jątrzy się i boli niemalże bez przerwy. Później, jak stara blizna, niby zagojona, ale trzeba na nią uważać, aby się nie otwarła. Po obu tych typach przemocy ciężko się pozbierać i “zacząć od nowa”. Jak z nałogu – ciężko się od nich uwolnić. Tytuł książki to strzał w dziesiątkę – ofiary przemocy często czują się martwe od wewnątrz, lecz rzadko kiedy ktoś dostrzega ich ból.

Renata Kim opisuje historie ofiar przemocy psychicznej. Rozmawia głównie z kobietami, ale na kartach tego reportażu pojawiają się również mężczyźni. To osoby, które żyły w przemocowych związkach, z partnerem lub partnerką, który znęcał się nad nimi psychicznie. Autorka bada, jak wyglądała ich relacja, kiedy zorientowali się, że coś jest nie tak, jak udało im się odejść oraz jak radzą sobie obecnie.

Przemoc psychiczna ograniczona do przemocy w związkach

Tak, jak pisałam, bardzo czekałam na premierę tej książki. To bardzo dobry materiał, pokazujący, jakie formy może przybierać przemoc psychiczna, ale ograniczony tylko do jednego obszaru – związków. Sięgając po “Dlaczego nikt nie widzi, że umieram” miałam nadzieję, że przeczytam o przemocy psychicznej, pojawiającej się w różnych obszarach naszego życia. W końcu jest ona tak bardzo powszechna! Spotykamy się z nią nie tylko w związkach, ale również w szkole, w pracy, czy nawet w rodzinie – bo jak to się mawia: najciemniej pod latarnią. Tymczasem autorka ograniczyła temat jedynie do związków. Zdaję sobie sprawę z tego, że taki mogła mieć plan na ten reportaż i to właśnie tę grupę osób chciała pokazać, jednak subiektywnie liczyłam na rozszerzenie tego tematu. Pod tym względem zawiodłam się tą lekturą – miałam nadzieję, że pokaże ona różne formy przemocy, nie tylko tej, która pojawia się w związkach.

Drugą kwestią, która dość mocno zniechęciła mnie do tego reportażu, są sami bohaterowie. Podczas czytania doświadczałam wielu uczuć – współczułam im, kibicowałam, byłam ciekawa, razem z nimi przeżywałam smutek. Pamiętam jednak, że pojawił się również taki fragment, kiedy poczułam się mocno zbulwersowana zachowaniem jednej z bohaterek. Chodziło o sytuację, kiedy owa bohaterka zaszła w nieplanowaną ciążę, którą wkrótce potem poroniła. Całą sytuację skwitowała słowami: Na szczęście poroniłam. Nie musiałam iść do szpitala na zabieg, to byłby dla mnie spory kłopot. Mam koty i nie miałby się kto nimi zająć (…). Nie będę się rozpisywać jakie jest moje zdanie na temat aborcji, jednak samo spłycenie tego wydarzenia (poronienie to w końcu traumatyczne przeżycie dla wielu kobiet) do problemu opieki nad kotami sprawiło, że zaczęłam inaczej patrzeć na bohaterkę.

W reportażu ukazanych jest tylko kilka historii, dlatego też temat nie jest szeroko omówiony. Dodatkowo, wszystkie te historie są podobne do siebie. Uważam, że to dobra lektura dla osób, które interesuje temat przemocy psychicznej w związkach, jednak Ci, którzy chcą poznać go z szerszej perspektywy, poczują się – podobnie jak ja – zawiedzeni.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: