Louisa May Alcott “Mali mężczyźni” – trzecia część “Małych Kobietek”

“Mali mężczyźni” to już trzecia część przepięknej sagi, którą miałam możliwość rozkoszować się w tym roku. Po “Małych Kobietach” i “Dobrych żonach” przyszedł czas na opowieść o dorastających chłopcach. Pamiętacie roztargnioną chłopczycę Jo, której serce skradł profesor Fritz? To właśnie o nich, a właściwie o dziele ich życia – szkole dla chłopców – przeczytacie w tym tomie.

“Mali mężczyźni” – opowieść o dalszych losach najbardziej intrygującej bohaterki

Każdy, kto czytał “Małe kobietki” poczuł zapewne, że część jego serca na zawsze pozostała wśród kart tej powieści. Nie znam osoby, która nie poczułaby się wzruszona tą piękną powieścią. Z jaką radością odkryłam, że Louisa May Alcott umieściła swoich bohaterów w kolejnej części, która okazała się kontynuacją. Z pewnością możecie sobie wyobrazić, jak ciepło na sercu zrobiło mi się w momencie, gdy dostałam informację, że Wydawnictwo MG wydaje trzecią część!

Ci z Was, którzy polubili roztargnioną, bezkompromisową i dążącą po trupach do celu (choć zdolną do poświęceń) Jo – będą zachwyceni. Ta część jest właśnie o niej. Dzięki “Małym mężczyznom” wybiegamy o parę lat w przyszłość i przenosimy się do Plumfield – szkoły dla chłopców, tworzonej przez kochającą Jo i wyrozumiałego profesora Fritza.

Obraz może zawierać: kwiatPlumfield – miejsce, w które chcielibyśmy trafić wszyscy

Plumfield jest takim miejsce, które spokojnie można nazwać arkadią czy azylem. Jestem pewna, że każdy z nas chciałby w nie trafić – nadzorowane przez opiekuńczą rękę Jo Bhaer, prowadzone przez wyrozumiałego Fritza, pełne miłości, wyrozumiałości i ducha braterstwa. Każdy, kto trafi do Plumfield może liczyć na pomoc. Nikt nie zostanie odtrącony czy wyrzucony. Jeśli ktoś popełni błąd lub złamie reguły, zasługuje na drugą szansę. Chłopcy dorastający w tej szkole uczą się o wiele więcej, niż arytmetyki czy języka… Uczą się wzajemnej pomocy, uczciwości i szacunku dla bliźniego. Tego wszystkiego dowiadują się popełniając błędy, obserwując porażki kolegów, ale też słuchając moralizatorskich opowieści, którymi raczy nas ta książka. To z pewnością nietypowa szkoła, ale w jej murach pobrzmiewa dziecięca radość i szczęście. Czyż nie o to właśnie chodzi?

Opowieść o małych chłopcach

Skoro pierwsza część była o małych kobietkach, kolejna musi być o małych chłopcach. W tej części poznajemy przygody uczniów i wychowanków Jo. To mądra książka, która niejednokrotnie wskazuje na prawidłowe metody wychowawcze, a także uczy tolerancji i dawania drugiej szansy swoim bliskim. Podobnie z resztą, jak w “Małych kobietkach” bohaterowie doznają tu różnych sytuacji – nie obywa się bez smutków i trosk, którym muszą zmierzyć czoła. Tę kroplę goryczy osładza nam jednak wzajemna dobroć i wsparcie.

“Mali mężczyźni” podobnie jak poprzednie części książek Louisy May Alcott jest książką, która pokrzepi każde serce. To idealna opowieść na chłodne, deszczowe dni, gdy wokół siebie nie widzimy ni nadziei, ni przebijającego się przez ciemne chmury słońca. Ona dodaje otuchy, ociepla serce i sprawia, że nie można o niej zapomnieć.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: