Jakub Małecki “Saturnin” – historia rodzinna opowiedziana na opak

“Saturnin” to najnowsza książka Jakuba Małeckiego. Muszę przyznać, że czekałam na nią z niecierpliwością, ponieważ bardzo sobie cenię prozę tego autora. W “Saturninie” Małecki wraca na wieś. Zbliża się klimatem do “Rdzy”, opowiada znów o wojnie. Co najlepszego w tej książce, znajduje się na samym końcu, do którego poprowadzą nas wyjątkowi bohaterzy. Jaką książką jest “Saturnin” i czy perełka, którą autor umieścił na samym końcu, warta jest tej przeprawy?

Saturnin“Saturnin” – tam, gdzie skrywają się rodzinne tajemnice

Tytułowy Saturnin to główny bohater najnowszej książki Jakuba Małeckiego. Mieszka w Warszawie i wiedzie spokojne, choć nie do końca udane życie. A jednak lubi swoją codzienną rutynę – powtarzanie tych samych czynności – każdego dnia, o tej samej porze. Jest przedstawicielem handlowym, zdecydowanie zbyt często odwiedza półkę ze słodyczami i podkochuje się w aptekarce. Nie ma jednak ani odwagi, by wyznać jej swoje uczucia, ani motywacji, by kupić o jednego batonika mniej. Bo przecież głupio iść do kasy z jednym pomidorem, prawda? Trzeba jeszcze coś dobrać, a wtedy wybór zazwyczaj pada na paczkę ciastek. Albo dwie.
Jest gruby, choć kiedyś dźwigał ciężary, ma trzydzieści lat i nadal nie wie, skąd wzięło się jego imię. Niby wyjątkowe, ale z drugiej strony idiotyczne, dziwne, obce. W pewien sposób stygmatyzujące. Mieszka z daleka od swojej rodziny i jej tajemnic. Nawet go to cieszy i napawa pewnego rodzaju spokojem… ale pewnego dnia dowiaduje się, że musi wrócić.

Tajemnicza kraina w przeszłości

Telefon od matki wywraca świat Saturnina do góry nogami. Dziadek zniknął, nie wrócił do domu. Satek nie zastanawia się długo – bierze urlop na żądanie, wsiada w samochód i jedzie do rodzinnego domu. Razem z matką ruszają na poszukiwania Tadeusza. Dokąd udał się dziewięćdziesięciolatek? Co łączy go z mężczyzną, po którym imię odziedziczył Saturnin?

Jako mały chłopiec przez błąd na bilecie Satek wierzył, że autobus, którym jeździł do szkoły w Radziejowie, zahaczał o tajemniczą krainę. To właśnie tam miał przebywać jego skryty i milczący dziadek. Jakie tajemnice skrywał Tadeusz pod swą grubą i napiętą skórą? Saturnin nie wie jeszcze, że powrót w rodzinne strony zmieni go na zawsze.

Historia rodzinna

Tym razem autor wziął pod lupę rodzinną historię i postanowił przedstawić ją swoim czytelnikom. Z tym, że zrobił to trochę na opak. Małecki nie śmiał podjąć próby wcielenia się w rodzinnego biografa. Zamiast tego postawił na kreatywność i przedstawił czytelnikom alternatywną historię swojej rodziny. Wrócił tym samym na polską wieś i przeniósł się z powrotem w wojenne czasy.
“Saturnin” pokazuje, że wojna naznacza człowieka na całe życie. To powieść, która podczas czytania wbija w fotel, zapiera dech w piersiach. Kartki dosłownie przelatywały mi przez palce i nim się obejrzałam, czytałam już ostatnie zdanie.

Perełką, która czeka na czytelnika na samym końcu książki, jest posłowie autora. Bez niego ta książka nie byłaby tak dobra. Bez tego krótkiego wytłumaczenia się i wyjaśnienia.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: