Jessie Burton “Wyznanie” – w pogoni za przeszłością

“Wyznanie” to najnowsza książka Jessie Burton – autorki “Miniaturzystki” i “Muzy”. Bardzo lubię powieści tej autorki. Dają one możliwość, by na chwilę oderwać się od otaczającej nas rzeczywistości, a ich fabuła jest intrygująca i wciągająca.
Bardzo chętnie sięgnęłam po “Wyznanie” podejrzewając, że ta lektura mnie nie zawiedzie. Czy faktycznie tak było?
Książka ma premierę 28 października, a ja już dziś zapraszam Was do przeczytania recenzji!

Wyznanie“Wyznanie” – historia wielkiej miłości

Pewnego zimowego popołudnia 1980 roku w londyńskim parku Hampstead Heath Elise Marceau poznaje Constance Holden. Dziewczyna zawsze marzyła, by tę jedną jedyną poznać w sposób absolutnie wyjątkowy… tymczasem ich historia jest jak wyjęta z pierwszej lepszej komedii romantycznej. Ot, Elise dała się poderwać w parku. Wyjątkowości im jednak nie brakuje, bowiem Connie okazuje się pisarką – i to całkiem znaną. Tworząc z własnej fantazji światy, Connie doczekała się powstania filmu na podstawie własnej powieści. Wyruszają do Los Angeles, aby spełnić jej marzenie i uczynić swój związek jeszcze wspanialszym i bardziej romantycznym.  Życie Elise w mgnieniu oka zmienia się nie do poznania. Kobiety tracą dla siebie nawzajem głowę, ale wkrótce dostrzegają, że tak naprawdę dzieli je przepaść – wiek, ambicje, oczekiwania…

Od zakochania do szaleństwa

Podczas gdy Connie czerpie z miasta gwiazd to, co najlepsze, Elise popada w obłęd. Czuje się samotna, niedoceniona, niepotrzebna. Ma wrażenie, że jest dla pisarki tylko przeszkodą, a jej pospolitość nie pozwala, by ich związek okazał się trwały… Wydarzenia, których przez przypadek staje się świadkiem burzą jej świat i każą ratować się ucieczką – za wszelką cenę. Elise pali za sobą mosty, poświęca wszystko, aby uciec od Connie… ale i od siebie.

Trzydzieści lat później, jej córka Rose będzie chciała poznać prawdę o tym, co przydarzyło się jej matce i dlaczego nigdy nie było jej dane ją poznać. Spotka się z Constance Holden, aby poznać prawdę o przeszłości swojej rodziny. Czy pisarka zgodzi się, by opowiedzieć tę bolesną prawdę? Czy po trzydziestu latach będzie chciała wywlekać trupy z szafy po to tylko, aby ukoić ciekawość nieznajomej? Co usłyszała Elise w dzień po swoich urodzinach, co kazało jej uciekać? Czy prawda jest lepsza od nieświadomości?

“Wyznanie” – w pogoni za przeszłością

Jessie Burton pisze swoją trzecią powieść z rozmachem, nie bojąc się poruszania kontrowersyjnych wątków. Przecież głównym motywem powieści jest miłość lesbijska. To dwie kobiety stają się bohaterkami tej historii – jedna silna, będąca w najlepszym okresie swojego życia, druga słaba, popadająca w obłęd.

Historia żyje swoim życiem, a autorka wraz z każdym rozdziałem zdradza czytelnikowi tylko tyle, ile sama uważa, za słuszne. Moja ciekawość stale była nienasycona, dlatego książkę tę przeczytałam bardzo szybko. Fabuła wciągnęła mnie na tyle mocno, że nie czułam upływu czasu, a nim się zorientowałam, dobrnęłam już do ostatnich stron.
Muszę jednak przyznać, że rozczarowało mnie zakończenie. Nie sposób opowiedzieć Wam o nim więcej tak, by nie zdradzić tym samym istotnych szczegółów. Wielokrotnie w swoich recenzjach wspominałam już, że uwielbiam otwarte zakończenia w powieściach – mogę wtedy dalej rozmyślać o losach ulubionych bohaterów. W “Wyznaniu” jednak zakończenie to było dość proste i powierzchowne. Odniosłam wrażenie, że autorka nakreśliła je w ten sposób, bowiem nie miała innego pomysłu, jak zakończyć tę powieść. Czytając, chciałam dobrnąć do końca, do tego wielkiego rozwiązania, które miało być prawdziwą bombą. Tymczasem nie doczekałam się nawet fajerwerków czy zimnych ogni… Zakończenie było jak przygasający płomień świecy – bardzo mnie zawiodło.

Fabule powieści dałabym jednak 4 na 6 gwiazdek. To dobra i przemyślana historia miłosna, w której – jak to zwykle bywa – bohaterowie swoimi wyborami sami sobie utrudniają. To opowieść o uczuciach, wzajemnych oczekiwaniach i rozczarowaniach drugą osobą, o ambicjach – tych spełnionych i niespełnionych, porażkach i sukcesie, który nie zawsze przynosi ukojenie.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: