Rozmowa z Jackiem Piekiełko

Dziś mam okazję przedstawić Wam wpis wyjątkowy – zapraszam Was na rozmowę z młodym, ciekawym głosem polskiej literatury.

Jacek Piekiełko to autor kryminałów, thrillerów i horrorów. Jego debiutem było opowiadanie “Czarny lęk pada”, ja z kolei miałam okazję poznać bliżej jego twórczość dzięki serii z komisarzem Luboszem – książkom: “Wymazani” oraz “Niewidoczni”. Ich recenzje znajdziecie na moim blogu.

Miałam też to szczęście, że poznałam Jacka prywatnie, podczas spotkania integracyjnego z pracy. Jacek kiedyś pracował w firmie, w której i ja do niedawna pracowałam. Od słowa do słowa doszliśmy do tego, że zrecenzuję jego książki, a właśnie podczas ich czytania narodził się pomysł takiej rozmowy, wywiadu. Dzięki temu i Wy, i ja mamy okazję lepiej poznać autora.

Zapraszam do przeczytania i życzę udanej lektury!


Kasia: W jaki sposób zostałeś pisarzem? Czy zawsze było to Twoim celem i marzeniem, pisałeś do szuflady, marząc o tym, by kiedyś wydać własne książki, czy raczej pisanie pojawiło się w Twoim życiu nagle?

Jacek Piekiełko: W dzieciństwie bardzo dużo czytałem. Nie wiem jak to się stało, że postanowiłem sam spróbować swoich sił w wymyślaniu różnych historii. Gdzieś jeszcze mam zeszyty, w których pisałem różne historie przygodowo-sensacyjne i rysowałem tam nawet mapki przedstawiające miejsca akcji. Później pojawiły się pierwsze portale literackie, gdzie można było pokazywać swoją twórczość i czekać na opinie innych. To była całkiem niezła szkoła pisania, albo bardziej uczenia się, jak przyjmować krytykę. Pisałem dużo opowiadań, aż w końcu i dopiero po studiach zdałem sobie sprawę, że jeśli faktycznie chcę wydawać swoją twórczość w taki sposób, by dotrzeć do wielu czytelników, muszę napisać powieść.

K: Myślisz o tym, aby w przyszłości wrócić jeszcze kiedyś do opowiadań i wydać zbiór?

J: Opowiadania pozwalają na realizację nietypowych pomysłów lub takich, wokół których  trudno byłoby zbudować fabułę na trzysta stron. Może kiedyś uda się wrócić do krótszej formy, znaleźć jedną dominantę dla wszystkich opowiadań i wydać zbiór. Zobaczymy.

K: Jak tworzysz fabułę swoich opowieści? Co Cię inspiruje? Czy podczas wieczornego spaceru wyobrażasz sobie miejsca, w których następnie umieścisz swoich bohaterów?

J: Wyobraźnia pracuje cały czas. To nie tylko miejsca, które człowiek odwiedza. Lubię wsłuchiwać się w rozmowy. Czasami w pracy nawet mówię znajomym, że “biorę ten tekst”, słowa które wypowiedzieli, i zapisuję w notatniku. Może wykorzystam w następnej książce.

K: Znajomi pewnie się cieszą, że ich opowieści dostają drugie życie

J: To są drobne rzeczy. Na przykład jakiś szczególny zwrot w dialogu, żart. Wydaje mi się, że bardziej obawiają się, że opiszę ich zachowanie w danej sytuacji, że znajdą odzwierciedlenie swojej postawy w książce

K: Jak powstał Arkadiusz Lubosz? Podczas czytania „Wymazanych” oraz „Niewidocznych”, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to taka męska wersja Chyłki Remigiusza Mroza – ekscentryczny, z pazurem i słabością do alkoholu. Myślisz, że ta dwójka by się ze sobą dogadała?

J: Trudno mi powiedzieć. Nie sugeruję się postaciami stworzonymi przez innych autorów, tylko tworzę własne. Nie zakładałem też, jaki dokładnie ma być Lubosz. Myślę, że tego bohatera po prostu ukształtowały dramatyczne wydarzenia. Nie mógł być inny. Pozwoliłem dojść mu do głosu. Co ciekawe okazało się, że nie za bardzo za nim przepadam ze względu na rzeczy które robi. Ale już w “Niewidocznych” bardzo polubiłem. Dlatego mam nadzieję, że Lubosz również zagości kiedyś na ekranach tak jak Chyłka, w którą doskonale wciela się Magdalena Cielecka.

K: Jak w takim razie pisze się powieść, w której odczuwa się niechęć do głównego bohatera? Jeśli był Ci obojętny, czy nie kusiło Cię, aby go w tej książce ukarać, zrobić mu na złość, pokrzyżować plany?

J: Właśnie nie był obojętny – irytował mnie, więc obdarzyłem go pewnym uczuciem, wzbudzał we mnie emocje. Jak dobrze wiesz, Arek był daleko od zachowań, o których moglibyśmy powiedzieć, że są godne naśladowania. Autor kryminałów z natury rzeczy ciągle stawia przed bohaterami kolejne przeszkody. Jako czytelnicy lubimy obserwować, jak bohaterowie radzą sobie z problemami, jak walczą, pokonują trudności. W przypadku Lubosza – wrzuciłem go na głęboką wodę, ale to twardy charakter – potrafi dobrze pływać.

K: Czy zamierzasz napisać trzecią część serii z Arkadiuszem Luboszem?

J: Umawiałem się z wydawnictwem na dwie książki, które zamykają historię z Luboszem. Osoby, które skończyły “Niewidocznych” na pewno wiedzą już o pewnym mrugnięciu okiem, które pozwala myśleć o kolejnej powieści. Być może jeszcze wrócę do tego bohatera, ale z całkiem nową historią i zagadką kryminalną.

K: O tak! Bardzo lubię otwarte zakończenia. Dzięki temu, nawet jeśli nie wychodzi kontynuacja, można sobie wyobrazić dalsze losy bohaterów!

J: Cieszę się, że podzielasz takie spojrzenie. W niektórych historiach otwarte zakończenie pasuje. To też kwestia perspektywy. Dla mnie każda powieść rozpalająca wyobraźnię ma otwarte zakończenie, ponieważ nawet jeśli czytam w epilogu, że bohater odszedł gdzieś w dal, w stronę zachodzącego słońca, zastanawiam się, co czuje, co zrobi, co dalej z jego życiem?

K: Czy pisanie to Twoje jedyne zajęcie? Kiedy tworzysz swoje powieści?

J: Piszę po godzinach, zazwyczaj późnym wieczorem lub bardzo wczesnym rankiem, gdy jeszcze wszyscy śpią. Zdecydowanie wolę pisać rano, gdy skupienie jest na najwyższym poziomie. Na co dzień z kolei zajmuję się marketingiem internetowym i działam w e-commerce.

K: Tworzysz kryminały oraz literaturę grozy, czy zamierzasz spróbować swoich sił również w innym gatunku, czy te dwa są właśnie tym, w czym czujesz się najlepiej? O jakich historiach chciałbyś jeszcze opowiedzieć?

J: Na pewno o historiach domagających się opowiedzenia, czyli takich które długo nie dają spokoju. Każdy nosi je w sobie i odkrywa w odpowiednim czasie. Na razie skupiam się na pisaniu nowego thrillera, ale w planach mam też powieści, które będzie można zaliczyć do innych gatunków.

K: Myślisz o napisaniu reportażu, czy właśnie wolisz te ludzkie historie i opowieści przełożyć na powieści?

J: Jak do tej pory nigdy nie myślałem o pracy nad reportażem. Wolę czytać prace profesjonalistów i dowiadywać się wielu ciekawych rzeczy o otaczającym nas świecie.

K: Zdradź proszę, kim jest Twój ulubiony autor i jakie dobre książki przeczytałeś ostatnio.

J: Trudno wskazać tego jedynego autora, ponieważ niektóre książki są piękne tylko raz, jeśli przeczytasz je w wybranej chwili swojego życia. Właśnie wtedy trafiają do ciebie najbardziej. Jeśli teraz jestem pod wrażeniem np. thrillerów Bernarda Miniera, to nie oznacza, że za dwadzieścia lat będzie podobnie. Tak mam właśnie z wieloma wybitnymi autorami – coś się wypaliło. Uwielbiam powieści Kanusgarda, ale mowa o tomach “Moja walka”, po kolejne nie sięgałem. Ostatnio wracam do czytania klasyki literatury współczesnej, co czyniłem na studiach. Dopiero niedawno przeczytałem “Drogę” Cormaca McCarthy’ego. Zrobiła na mnie duże wrażenie. Może właśnie 2020 rok był czasem, gdy ta powieść nabrała wyjątkowego znaczenia?

K: Czytasz recenzje swoich książek, czy wolisz nie sprawdzać, co w trawie piszczy? Czy przed wydaniem książki czujesz pewnego rodzaju presję i stres, czy jesteś przekonany, że Twoja książka jest dobra i spodoba się czytelnikom?

J: Oczywiście miło jest przeczytać czy usłyszeć dobre słowo, ale równie ważna jest dla mnie konstruktywna krytyka. Jest jeden recenzent, który wciąż robi to z pasją – Mariusz Orzeł Wojteczek. Jeśli chwali, to wiem, że naprawdę mu się podobało. Jeśli wytyka błędy, dowiaduję się co jeszcze poprawić. Za twoje recenzje również dziękuję – opierają się na rzeczowej analizie i ocenie, poparte są ogromnym doświadczeniem czytelniczym. Jeśli takie osoby piszą recenzje, autor może być zadowolony.

K: Twoje największe literackie marzenie, to…? Nobel, Booker, Nike? Nie ograniczaj się!

J: Prozaiczne życzenie – być po prostu poczytnym autorem, by móc poświęcać jeszcze więcej czasu na pisanie. Marzy mi się, aby wstać rano, zjeść śniadanie, zrobić kawę i zasiąść do pracy nad powieścią – i tak każdego dnia tygodnia. Wiem również, że praca pisarza to bardzo samotne zajęcie i na razie jestem zadowolony z balansu między pracą zawodową, a pisaniem książek. Tylko czasu na inne aktywności coraz mniej…

K: Nie odnosisz czasem wrażenia, że pisanie zbyt dużo Ci odbiera? A może wręcz przeciwnie – ono wszystko Ci wynagradza?

J: Dobre pytanie. Tutaj pojawia się problem – czy pisarz żyje naprawdę? Chyba każda osoba pisząca prozę łapie się na tym, że żyje podwójnie, w dwóch światach. Ważny jest więc ten balans, by potrafić słuchać drugiej osoby, nie wyłączać się i uciekać do świata fikcyjnych bohaterów. Nie ma jednak lepszego uczucia, jak skończysz spory kawałek tekstu, narzuconą przez siebie normę i w dodatku jeszcze wpadniesz na świetny pomysł, jak poprowadzić fabułę. Satysfakcja większa nawet od momentu ukończenia powieści, uwierz mi. Później pojawiają się myśli, czy to co napisałem jest wystarczająco dobre i tak w kółko. Pisanie to nieustające wątpliwości, złodziej życia, ale również wspaniała przygoda.

K: Czy tworzeni przez Ciebie bohaterowie w jakiś sposób Cię odzwierciedlają? Jak ich tworzysz – wymyślasz ich od A do Z zanim napiszesz książkę, czy oni sami się kształtują podczas pisania?

J: Tak jak przy Luboszu – często sami kształtują się podczas pisania. Wydarzenia mają na to ogromny wpływ. Są autorzy, którzy z góry zakładają jaki ma być bohater. Nie wierzę w takie postaci. Przecież sami o sobie nie wiemy, jak zachowalibyśmy się na przykład w bardzo ekstremalnej sytuacji. Tworzenie bohatera pod dany wzorzec osobowości zbliża go do sztuczności. Nie ma twardzieli, których żaden życiowy dramat nie może złamać.

K: Jaką powieść piszesz obecnie? O czym będzie i kiedy się pojawi?

J: Piszę thriller psychologiczny. Na razie nie chcę za dużo zdradzać z fabuły. Mogę tylko powiedzieć, że zbliżam się do końca, a książka powinna ukazać się w pierwszej połowie tego roku.

K: Czy pisarz znajduje czas na czytanie książek? Jak połączyć pasję do czytania z miłością do pisania? Czy to nie jest tak, że czytając jakąś książkę, przesiąkasz jej światem i ciężko Ci stworzyć swój własny i opowiedzieć inną historię?

J: Czytam dużo, gdy skończę pisać książkę. To taka nagroda i odpoczynek, a jednocześnie czas na nowe inspiracje. W trakcie pracy nad książką nie mam po prostu czasu na czytanie – wtedy ograniczam lektury do artykułów i książek, które pozwalają mi lepiej przedstawić dany problem, jaki poruszam w powieści. Oczywiście nie mogę sobie odmówić czytania jakiegoś kryminału, nawet jeśli jest to tylko kilka stron dziennie. Obecnie kupuję częściej ebooki i czytam na Kindle, w nocy, w łóżku – “dark mode” sprawdza się idealnie. To jednak niebezpieczne, gdy trzeba rano wcześnie wstać. Tak zarwałem nockę ze wspomnianą ”Drogą”. Nie obawiam się jednak wpływu czyjegoś stylu na mój styl. Z reguły wiem, co chcę przekazać i w jaki sposób to zrobić.

K: Dziękuję Ci za rozmowę! Bardzo miło było bliżej Cię poznać – zarówno jako pisarza, jak i osobę!

A Was nieustannie zachęcam do zapoznania się z twórczością Jacka, bo to dobre książki – tym bardziej na takie zimowe, styczniowe wieczory! Więcej na stronie: https://jacekpiekielko.pl/

Zapraszam również do Jacka na Instagrama: https://www.instagram.com/jacekpiekielko/

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: