Jacek Piekiełko “Doberman” – opowieść o seryjnym mordercy i kanibalu

“Doberman” to powieść z gatunku “true crime”, która opowiada o seryjnym mordercy, potworze z Nowokuźniecka, kanibalu – Aleksandrze Spiesiwcewie, któremu w zabójstwach pomagała matka… Te wydarzenia są straszne i chore, ponieważ wydarzyły się naprawdę.

“Doberman” to najmocniejsza rzecz, jaką napisałem – mówi Jacek Piekiełko. Jak możecie sobie wyobrazić, to tylko zachęciło mnie do lektury. Po opowieści o seryjnych mordercach sięgam w ciemno, mimo że nie pozwalają później w nocy zmrużyć oka.

Wcześniej czytałam dwie powieści Piekiełko: “Niewidocznych” oraz ich kontynuację – “Wymazanych“. Przyznaję jednak, że nie można ich porównać do “Dobermana”. To zupełnie inny poziom pisarstwa Jacka Piekiełko, inna kreacja bohaterów i dynamika fabuły – ale o tym przekonacie się sami podczas lektury!

“Doberman” – historia, która wydarzyła się naprawdę

DobermanAleksandr Spiesiwcew nie był zwykłym chłopakiem – dorastał w rodzinie, w której alkohol lał się strumieniami, a ojciec wychowywał dzieci twardą ręką. Nie oszczędzał z resztą też swojej żony, którą bił tak często, jak tylko wpadał w szał. Nigdy nie okazał miłości, nie dał szansy na lepszą przyszłość…Czy można go obwiniać za to, że spłodził potwora, bestię, kanibala?

Głównego bohatera – Saszkę, jak określa go  początkowo autor – poznajemy w 1977 roku. Żyje jak inni chłopcy, choć może ciut bardziej rozrabia. Jest szkolnym chuliganem, znęca się nad młodszymi, udaje twardziela, lecz po powrocie do domu zasypia w objęciach matki. Ludmiła, chcąc bronić swoją pociechę przed całym światem, podejmuje ryzykowny krok – odchodzi od męża. Niedługo potem przyprowadza do domu psa. Nie znowu takiego zwykłego psa – bo dobermana. Podobno jest dobrze ułożony i wytresowany. Nie zastanawia się, dlaczego ktoś chce się go pozbyć.

Wraz z pojawieniem się dobermana w domu, coś zaczyna się zmieniać. Sasza, który jest już dorosłym mężczyzną, zakochuje się. Okazuje się jednak, że “to nie była miłość” – jak tytułuje jeden z rozdziałów Jacek Piekiełko. Pierwszą ofiarą Spiesiwcewa jest właśnie jego narzeczona. Tłumaczy, że to doberman kazał mu ją zabić, pragnął jej krwi.

Zwykły chłopak, który staje się mordercą i kanibalem

Jego zbrodnie odkryto przypadkiem w 1996 roku. Pisał pamiętnik, w którym zawarł szczegóły dotyczące mordu na 19 dziewczętach. Podejrzewano go również o inne zbrodnie, ale rosyjskim władzom zabrakło funduszy na przeprowadzenie kolejnego dochodzenia. Ze względu na brutalny charakter zbrodni ochrzczono go “bestią”, “potworem”, a nawet – w ślad za jego czworonogiem “dobermanem”.

Jacek Piekiełko bawi się w “Dobermanie” naszymi uczuciami. Najpierw każe nam współczuć siedmiolatkowi, wychowującemu się w patologicznej rodzinie, a zaledwie parę stron później przekształca to dziecko w potwora. Przedstawia nam chłopca, którego ojciec nigdy nie przytulił i nie chwycił za rączkę. Kilka lat później ten Saszka ze smakiem zajada się jedną z dziewczyn, którą zgwałcił, a następnie zabił. Piekiełko rysuje szalenie interesujący i realistyczny – ale tym samym przerażający – portret psychologiczny zabójcy. Ze szczegółami opowiada o zbrodniach, których dokonał, a świadomość, że to działo się naprawdę (i to przecież nie tak dawno temu) sprawia, że ciężko zmrużyć oko po tej lekturze. Od “Dobermana” nie można się oderwać, choć to historia chora i brudna. To chyba najlepsza powieść Jacka Piekiełko, a zdecydowanie najgorsza historia, o jakiej usłyszałam w swoim życiu…

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: