Bruno Schulz “Sklepy cynamonowe i inne opowiadania”

“Sklepy cynamonowe” były moją lekturą szkolną w czasach liceum. W przeciwieństwie do “Pani Bovary” , o której pisałam ostatnio, nie polubiłam się z tą książką. Teraz postanowiłam sięgnąć po nią ponownie, aby sprawdzić, czy odbiorę ją w ten sam sposób i czy wrażenia będą te same. Te dziesięć lat temu wydawała mi się… no cóż – przyznam wprost: zawiła i przede wszystkim… NUDNA! Teraz, podczas drugiego czytania, zachwyciłam się poetyckością świata i języka Bruno Schulza. Z ogromną przyjemnością przeczytam ją jeszcze kolejny i kolejny raz, bo wiem, że wtedy znów odkryję w niej coś nowego.

Sklepy cynamonowe“Sklepy cynamonowe” – od krytyki poprzez zachwyt

Opowiadania Bruno Schulza są uważane za jedno z najbardziej oryginalnych dzieł w zbiorach literatury polskiej. Wzbudzają skrajne emocje – od krytyki, po zachwyt. W czasach stalinowskich twórczość autora była zwalczana, odżyła dopiero po 1956 roku. Teraz, kiedy na rynku książki obserwuje się “boom” na powieści klasyczne, ma szansę przeżyć swoją drugą młodość – tym bardziej w tak pięknym wydaniu, jakie zaserwowało nam Wydawnictwo Marginesy.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że “Sklepy cynamonowe” to utwór trudny. Ich lektura wymaga całkowitego skupienia i zatopienia się w tym świecie opisywanym przez autora. A jest to świat dziwny, dziki, rodem z sennym koszmarów, gdzie nie zawsze potrafimy dostrzec granicę pomiędzy prawdą a wyobraźnią. Są to opowiadania, które można interpretować na wiele sposobów i tak, jak napisałam we wstępie – wraz z każdym kolejnym czytaniem można dostrzec w nich coś nowego. To świadczy jednak tylko o bogactwie tego tekstu, bo przecież “im trudniej, tym ciekawiej”.

“Sklepy cynamonowe” – powrót do dziecięcych lat

Niełatwo jest opisać, czego dotyczą “Sklepy cynamonowe i inne opowiadania”. To świat widziany oczami dziecka – często jest więc przerysowany, a pewne rzeczy, zjawiska czy osoby urastają do karykaturalnych rozmiarów. Schulz opisuje wiele – odnosi się do różnych archetypów i motywów. Pojawiają się tutaj wzmianki o rodzinie – w tym przede wszystkim ojcu, domu, mieście. Najbardziej podobają mi się – najlepiej je też rozumiem, co pozostało mi po lekcjach z liceum – te utwory, które dotyczą właśnie ojca i jego pasji ornitologicznej. Budzą we mnie fascynację, nieprzenikniony lęk i zachwyt.

Bruno Schulza najlepiej czyta się, mając pod ręką jakieś przypisy czy analizy. Podchodząc w taki sposób do lektury tej książki jesteśmy w stanie wynieść z niej wiele więcej, uzupełnić swoją wiedzą i zrozumieć kwestie, które do tej pory wydawały się mgliste.

Nie podejmę próby opowiedzenia o treści tej książki. Lekturę zostawiam Wam samym – wyciągnijcie z niej co najlepsze, przeżywajcie tę lekturę niczym jawę lub sen, rzeczywistość lub fantazję. Dajcie się ponieść tym niesamowitym słowom, których każde brzmienie jest wyjątkowe.  Ja czuję, że w twórczości Bruno Schulza dopiero się zakochuję. Potrzebne jest ponowne przeczytanie “Sklepów cynamonowych”, by rozbudzić tę namiętność i nienasycenie słowami – pięknymi słowami.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: