Valerie Perrin “Życie Violette” – życie w zaciszu starego cmentarza…

“Życie Violette” to w ostatnim czasie jedna z najpopularniejszych książek na polskim bookstagramie. Widziałam ją niemalże u wszystkich, których bacznie śledzę, dlatego sama w końcu postanowiłam ją przeczytać. Jeśli zdecydujecie się pójść moim śladem, muszę Was ostrzec – ta historia prawdopodobnie Was oczaruje!

“Życie Violette” to opowieść obfitująca w klimat francuskiej prowincji. Jej bohaterką jest kobieta, która po wielu ciężkich przeżyciach marzy o tym, by rozkwitnąć na nowo. Walkę o siebie podejmuje w zaciszu starego cmentarza… Czy tam, wśród zmarłych, uda jej się pożegnać z duchami z przeszłości?

“Życie Violette” – opowieść o kobiecie tęskniącej do życia

Czy słyszeliście kiedyś o takim zawodzie, jak dozorca cmentarza? Tym właśnie zajmuje się tytułowa bohaterka powieści – dba o miejsce wiecznego spoczynku nieznanych jej osób. Odwiedza ich groby, zanosi kwiaty, pieli chwasty, sprząta znicze… Otwiera cmentarną bramę dla tych, którzy czekają o świcie, by spotkać się ze zmarłymi bliskimi. Zamyka ją o zmierzchu, gdy spędzą przy grobie zbyt dużo czasu. Violette towarzyszy również w ostatnim pożegnaniu i pomaga znieść żałobę, choć sama nie oswoiła się jeszcze ze swoją.

Od samego początku, od narodzin, towarzyszy jej śmierć. Stąd też wzięło się jej imię – od sinego koloru jej skóry po porodzie. Teraz, za starą cmentarną bramą, wśród zmarłych, próbuje przywrócić samą siebie do życia. Chce znów poczuć się kobietą – śmiać się, zachwycać, kochać. Czy jest jeszcze do tego zdolna? Czy serce, któremu zadano tak wiele ran, jest jeszcze w stanie wygrywać swój rytm?

Mieszkając na miejscu otoczonym śmiercią, Violette rozpaczliwie walczy o życie. Pielęgnuje ogródek warzywny, starając się zasiać również w sobie – ziarno nadziei. Karmi koty, odmalowuje ściany na pastelowe kolory i słucha historii innych, choć sama chciałaby opowiedzieć swoją: o córce, która zginęła i mężu, który odszedł, zostawiając ją samą z tym ciężarem. To właśnie tu – na cmentarzu – dochodzi do wniosku, że jeszcze chce żyć. I choć to nierówna walka, bo los już parę razy ją znokautował, to podejmuje rękawicę.

‘Życie Violette” – melancholijna opowieść o życiu

Nie spodziewałam się tego, że “Życie Violette” tak mnie zachwyci. Nie potrafiłam oderwać się od tej lektury – nawet, jeśli musiałam zrobić to fizycznie, to myślami wciąż tkwiłam w świecie tej niezwykłej kobiety. To powieść, w której wszystkie elementy doskonale ze sobą współgrają: świetna kreacja bohaterów, klimat francuskiej prowincji, smutek, którego doświadcza bohaterka z nadzieją na lepsze jutro. To opowieść bardzo nostalgiczna, melancholijna, wzruszająca. Daje nadzieję na to, że nawet po wielu latach znów można odzyskać siebie i zacząć żyć na nowo, ale jednocześnie przytłacza ładunkiem emocjonalnym, jaki w sobie zawiera.

To historia, w której ciężko wskazać winnych palcami. Rozrywa serce i wyciska łzy, ale jednocześnie nie pozwala pozostać obojętnym na piękno języka, jakim te smutne wydarzenia są opisane.

Bardzo jest mi żal, że już skończyłam czytać tę powieść. To właśnie tam, za tą cmentarną bramą, dzieje się magia – magia życia. Takiej codzienności, do której każdemu nam tęskno.

“Życie Violette” jest bestsellerem Księgarni Internetowej Tania Książka, dzięki której uprzejmości mogłam ją dla Was zrecenzować.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: