Isabel Allende “Portret w sepii” – kolejna część sagi “Dom duchów”

“Portret w sepii” to druga część cyklu “Dom duchów” autorstwa chilijskiej pisarski Isabel Allende. Uwielbiam sagi rodzinne, tym bardziej, jeśli tłem dla wydarzeń jest Ameryka Południowa. Wielokrotnie powtarzałam już, że winny temu jest Gabriel Garcia Marquez – to on rozkochał mnie w realizmie magicznym i ten południowoamerykańskiej otwartości na drugiego człowieka. Po taką literaturę sięgam w ciemno – jestem pewna jej wysokiej jakości i gwarantowanej literackiej uczty. Tak też było tym razem. Co więcej – znałam już bohaterów z poprzednich części, więc cieszyłam się na ponowne spotkanie z nimi.

“Portret w sepii” – opowieść o stracie, miłości i polityce

Portret w sepiiEka Kurnawian napisał książkę o bardzo trafnym tytule – “Piękno to bolesna rana”. Jej bohaterkami są kobiety, które w życiu spotyka wiele problemów i trudności przez wzgląd na ich urodę. Będąc pięknymi nie mogą pozostać niezauważone przez mężczyzn, a to pociąga za sobą szereg konsekwencji. Z takim samym problemem mierzy się w “Portrecie w sepii” bohaterka wykreowana przez Allende – Lynn Sommers, córka znanej nam już wcześniej Elizy. Jest niczym rozkwitająca róża. W miarę dojrzewania zaczyna nabierać pewności i zauważać swoją niezwykłą urodę. Choć Lynn mogłaby zdobyć większość mężczyzn, zakochuje się w tym, dla którego nic nie znaczy. To nieodwzajemnione uczucie przyniesie wiele cierpienia, któremu czoła będzie musiała stawić córka Lynn – Aurora.

Jakie rodzinne sekrety pozna bohaterka? Czy będzie w stanie udźwignąć jarzmo problemów, pozostawionych jej przez przodków? Czy ona również doświadczy cierpienia tak samo, jak kobiety z jej rodziny?

Wnikliwa proza Isabel Allende

Isabel Allende to wnikliwa obserwatorka, która kreuje swoich bohaterów niczym osoby z krwi i kości. Są żywi, kontrowersyjni, kapryśni, chciwi. Odzwierciedlają wszystko co najlepsze i najgorsze w człowieku. Autorka stwarza postaci niesamowicie prawdziwe i mimo złych cech, które posiadają aż w nadmiarze, nie sposób ich nie polubić.

Oprócz opisywanej historii rodzinnej, która towarzyszy nam od poprzednich części, Isabell Allende porusza równocześnie tematy polityczne, rysując w swoich powieściach tło historyczne. Robi to jednak z ogromną subtelnością. Czytelnik, który nie jest zaznajomiony z historią Chile nie poczuje się zagubiony – wręcz przeciwnie, wzrośnie jego apetyt, by dowiedzieć się więcej.

“Portret w sepii” nie zostanie jednak moją ulubioną częścią tej sagi. Nieco ponad rok temu czytałam pierwsze dwie części tej sagi i byłam nimi oczarowana. Jakież było moje zdziwienie, kiedy “Portret w sepii” sprawił mi trochę trudności. Na początku nie mogłam wciągnąć się w fabułę, sama powieść wydawała mi się napisana trudniejszym językiem.

Jeśli cenicie sobie dobrą literaturę, a jednocześnie pociąga Was klimat iberoamerykański i lubicie sagi rodzinne – musicie przeczytać tę książkę (oraz kolejne części!).

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: