Elif Shafak “Wyspa zaginionych drzew” – poszukując własnych korzeni

Wśród nowości września ukazała się między innymi “Wyspa drzew” tureckiej autorki. Elif Shafak jest jedną z moich ulubionych pisarek i z ogromną ciekawością sięgam po kolejne jej książki. Trochę ze strachem, bo mam wrażenie, że po przeczytaniu “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” żadna nie będzie już tak dobra… Ale również z fascynacją, bo czuję się na tym gruncie bezpiecznie – uwielbiam pióro autorki i wiem, co może mi zaoferować. Po wakacjach spędzonych w Grecji z przyjemnością przeniosłam się na Cypr wraz z najnowszą powieścią “Wyspa zaginionych drzew”, gdzie jedną z głównych bohaterek jest… figa!

Shafak po raz kolejny udowadnia, że podróż w celu poznania własnych korzeni bywa bolesna. Jak wydobyć na powierzchnię tematy, o których starsze pokolenie woli już zapomnieć? Czy czas rzeczywiście leczy rany i czy po wielu latach zwaśnione narody są w stanie się połączyć w braterskiej miłości? W jaki sposób posklejać w całość rozbitą rodzinę?

“Wyspa zaginionych drzew” – poznając swoje korzenie

Wyspa zaginionych drzewWiele lat temu na Cyprze młoda Turczynka Defne zakochała się ze wzajemnością w Greku – Kostasie. Ich uczucie od początku było skazane na porażkę. Kraj ogarnięty wojną domową kazał im być dla siebie wrogami. Ujawniając swą miłość przed bliskimi sprowadziliby na siebie gniew rodzin. Jedynym cichym i niemym świadkiem tego, co między nimi zaszło, była figa, rosnąca pośrodku klimatycznej tawerny…

Ada Kazantzakis  ma szesnaście lat i nie wie nic o historii swojej rodziny. Wychowana w Londynie ledwie pamięta Cypr swojego dzieciństwa. Nie zna tureckiego – języka swojej matki, ani greckiego – języka ojca. Nie zna historii ich pięknej i zakazanej miłości, której jest owocem. Żyje tak, jak każda inna nastolatka: zbyt mocno przejmując się rówieśnikami i samą sobą, oraz zbyt słabo dostrzegając swoich starzejących się rodziców. Z czasem jej życie jeszcze bardziej się komplikuje… a ojciec dziwaczeje, spędzając co raz więcej czasu z figą zasadzoną w ogrodzie… Tą figą, która przed laty, przeżywała razem z nimi swoją młodość w cypryjskiej restauracji.

Za sprawą ekscentrycznej ciotki Ada pragnie poznać swoje korzenie i historię rodziców. Choć wie, że czasu nie da się cofnąć, pragnie uwierzyć, że ten stracony da się odzyskać.

“Wyspa zaginionych drzew” – turecko-grecki romans na błękitnym morzu Cypru

“Wyspa zaginionych drzew” to kolejna powieść Elif Shafak na mojej półce. Choć niezmiennie ulubioną pozostaje “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” muszę przyznać, że to wyjątkowa opowieść, nieco bardziej zbliżona do “Bękarta ze Stambułu”. W “Wyspie zaginionych drzew” po raz kolejny mamy do czynienia z konfliktem pomiędzy dwoma państwami oraz pokoleniami. Młodzi chcą odzyskać choć część tego, co w swoich wspomnieniach chowają starsi. Ci z kolei, pragnąć zostawić cały ten ból, jaki wyrządziła im przeszłość za sobą, nie chcą się tym dzielić. Młodsze pokolenie ma mieć “czystą kartę”, dorastać bez blizn, które leczą ich rodzice. To się jednak nigdy nie udaje – jak wskazuje Shafak – bo drzewo nie może przeżyć bez korzeni…

Elif Shafak po raz kolejny tworzy historię, która zapiera dech w piersiach. Robi to z ogromną lekkością i swobodą. W “Wyspie zaginionych drzew” dużo miejsca poświęca opisom przyrody, serwując tym samym czytelnikowi garść interesujących informacji. Stosuje również ciekawy zabieg literacki. Jak wspomniałam we wstępie – jedną z bohaterek jest figa. W poszczególnych rozdziałach Shafak oddaje jej głos i pozwala, by to ona stała się narratorem.

Uwielbiam powieści Elif Shafak – czyta się je z łatwością, a jednocześnie poruszają bardzo trudne tematy, na które na co dzień nie zwracamy uwagi. Klimat, który przemyca w swoich historiach, jest niesamowity – pełen magii i realizmu magicznego. To kolejna powieść, którą przeczytałam z ogromną satysfakcją i już nie mogę doczekać się kolejnej.

Recenzja powstała we współpracy z księgarnią internetową Tania Książka.

Share: