Delia Owens “Gdzie śpiewają raki” – opowieść o dziewczynie z bagien

“Gdzie śpiewają raki” to jedna z najpopularniejszych książek na polskim bookstagramie tej jesieni! Bardzo lubię sięgać po tak hucznie polecane powieści i sprawdzać “co w trawie piszczy”. Tak właśnie było z “Gdzie śpiewają raki”, o której ponownie głośno zrobiło się za sprawą ekranizacji. To opowieść o współczesnym Mowglim w spódnicy – dziewczynie nie pasującej do świata i cywilizacji, wychowanej przez faunę i florę. Krążą o niej setki opowieści, a żadna z nich nie jest nawet w połowie bliska prawdy…

“Gdzie śpiewają raki” – opowieść o tajemniczej dziewczynie z bagien

Gdzie śpiewają rakiPogłoski o “Dziewczynie z Bagien” słyszał niemalże każdy mieszkaniec wybrzeża. W ich opowieściach była dzikuską, nieokrzesaną i trochę szaloną, niezaspokojoną seksualnie i niedorozwiniętą. Trochę ich fascynowała, a trochę się jej bali. Spotkanie jej miało przynosić pecha, dzieci uciekały przed nią z krzykiem. Niewielu widziało ją jednak z bliska, a prawie nikt nie poznał naprawdę… Kya nie jest tą, za jaką ją mają.
Jest małą dziewczynką, którą opuszcza matka.
Nastolatką, która z własnym dojrzewaniem musi uporać się sama wśród bagien i mew.
Dorosłą kobietą, która tęskni za miłością niczym z powieści…

Pewnego dnia Kya zostaje sama. Ot tak, po prostu. Najpierw odchodzi matka w szpilkach ze skóry aligatora. Później opuszcza ją rodzeństwo. Mieszka z ojcem tyranem i alkoholikiem, który niewiele o niej myśli. Nie zapewnia jej edukacji, ciepłych posiłków, odpowiednich ubrań, ani nawet towarzystwa. W końcu on też znika z jej życia. Wrażliwa i inteligentna dziewczyna rozumie, że może liczyć tylko na siebie. Jej tęsknota za życiem pozostaje niezaspokojona, lecz strach przed zmianą jeszcze większy. Z biegiem czasu poznaje dwóch młodych mężczyzn, którzy zmienią w jej życiu wszystko. Nadal jednak bagna, które nazywa swoim domem, i mewy, które skrupulatnie dokarmia pozostaną najbliższe jej sercu.

“Gdzie śpiewają raki” – opowieść o innym świecie

“Gdzie śpiewają raki” to opowieść o świecie całkowicie dla nas obcym. Z dala od cywilizacji i spojrzeń innych, bez zobowiązań i pędu. Autorka rysuje tu obraz zaściankowej Ameryki lat ’50, która nie akceptowała inności. Małe miasteczko tworzy społeczność bardzo ze sobą zżyta i zgodna – również w tej chorej nienawiści do Dziewczyny z Bagien. Rzecz jasna to ona zostaje główną oskarżoną, kiedy ginie młody mężczyzna – lokalna gwiazda i maskotka.

Wiele w tej powieści opisów przyrody, które choć nie zawsze skrupulatnie trzymają się prawdy (utknęło mi w pamięci sformułowanie o “krtani modliszki”), pozostawiają po sobie przyjemne uczucie melancholii i tęsknoty za taką dziewiczą przyrodą. Główna bohaterka, Kya, podobnie jak okolice, w których mieszka, jest w swej dzikości i pierwotności, niesamowita. To świat, który, odnoszę wrażenie, już wyginął.

“Gdzie śpiewają raki” stało się bestsellerem, ale ja nie podzielam aż takich zachwytów innych recenzentów. To przyjemna lektura, dość smutna i nostalgiczna, jednak nie zasługuje na miano arcydzieła. Stając w obronie tej książki dodam na koniec tylko tyle, że to powieść, a w powieściach wszystko jest możliwe.

Przeczytajcie i postarajcie się odnaleźć w niej to, co Was chwyci za serce.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Internetową Tania Książka.

Share: