Linn Strømsborg “Nigdy, nigdy, nigdy” – o prawie do wyboru

“Nigdy, nigdy, nigdy” to książka, na którą sama raczej nie zwróciłabym uwagi… Listopad zrobiłam sobie takim miesiącem kryminalnych opowieści. Udało mi się przeczytać parę naprawdę świetnych thrillerów, które miały jednak jedną wadę: zbyt szybko się je czytało! Czytając zwykle około 100 stron dziennie, przy kryminałach byłam w stanie połknąć książkę w dzień lub w dwa. Sama nawet nie wiedziałam, kiedy przewracałam kartki, a już byłam w połowie historii… Napisałam o tym na swoim bookstagramie, a ArtRage postanowiło wysłać mi jakąś powieść, dbając o to, abym nie była skazana na żaden zastój czytelniczy. Nie wiedziałam, co to będzie za książka i w sumie dobrze – okazała się ona niespodzianką i strzałem w dziesiątkę. Dostałam powieść, którą – zaryzykuję to stwierdzenie – powinna przeczytać każda kobieta! I ta, która marzy o macierzyńskie, jak i ta, która się waha lub wie, że nigdy się na nie nie zdecyduje. Linn Strømsborg oddała tą powieścią bardzo ważny głos we współczesnej literaturze. W powieści “Nigdy, nigdy, nigdy” opowiada o możliwości dokonania wyboru przez kobiety i o sztuce życia w zgodzie z tym, co się postanowiło.

“Nigdy, nigdy, nigdy” – o bohaterce, która nie chce mieć dzieci

Nigdy, nigdy, nigdyBohaterka powieści Linn Strømsborg ma trzydzieści pięć lat i wie, że nie chce mieć dzieci. Jest świadoma tej decyzji i jej nienaruszalności – jest pewna, że nic nie sprawi, że zmieni swoje zdanie. Nie czuje instynktu macierzyńskiego, nie wzrusza się na widok różowych bobasów, a swojego przyszłego życia nie wyobraża sobie z maluchem u boku. Razem z partnerem od początku relacji mają jasność, że nie będą powiększać rodziny… aż do teraz.

Kiedy ich bliscy przyjaciele spodziewają się dziecka, w Philipie zaczyna dojrzewać uczucie, które od dawna w sobie tłumił. Zaczyna dochodzić do wniosku, że jest w stanie wyobrazić sobie siebie jako ojca, a wizja ta przynosi mu przyjemność. Co więcej, czerpie satysfakcję z opiekowania się kimś – nawet psem – na którego bohaterka powieści również nie chce się zgodzić. Na domiar złego jej matka wciąż dzierga ubranka w nadziei, że córka zmieni zdanie, a co raz więcej znajomych postanawia w końcu “dorosnąć” i założyć rodzinę. Tylko ona jedna – wydawałoby się, że wbrew całemu światu – postanawia trwać w swojej decyzji. Nigdy nie będzie mieć dzieci. Nigdy, nigdy, nigdy. Czy to oznacza, że jest gorsza? Czy pozostając przy tym postanowieniu będzie w stanie zachować swoje życie? Jak reaguje na to jej otoczenie i czy ma w ogóle szansę na to, by być zrozumianą?

“Nigdy, nigdy, nigdy” – jedna z najważniejszych powieści, jakie przeczytałam w życiu!

“Nigdy, nigdy, nigdy” to jedna z najważniejszych powieści, jakie przeczytałam w życiu. Wiem, że to mocne słowa, ale nie boję się ich użyć w tej sytuacji. Kobiety, które z różnych powodów, nie decydują się na macierzyństwo są stygmatyzowane – szczególnie w Polsce. Życie pisze różne scenariusze – możesz nie mieć dzieci z powodów biologicznych, lub bo nie znalazłaś odpowiedniego partnera, nie masz dobrej sytuacji materialnej, albo po prostu nie chcesz. Każdy powód jest dobry i o tym właśnie opowiada ta książka – o powodach, dlaczego decydujemy się mieć dzieci lub nie, podkreślając właśnie tą tezę: każdy powód jest dobry!

Ja od zawsze wiedziałam, że chcę zostać mamą. Moje serce rwie się z tęsknoty do maluszka, którego jeszcze nie znam. Chcę dać mu wszystko to, co najlepsze, a jednocześnie naprawić błędy własnych rodziców. I wiem, że nigdy nie będę idealną mamą, ale jestem pewna jednego: będę kochać tego małego człowieka ponad wszystko. Są jednak osoby, które nie czują tego, co ja. Jak bohaterka tej powieści po prostu nie chcą mieć dzieci, na starość wolą chodzić samotnie na koncerty i podróżować, zamiast niańczyć wnuki. Linn Strømsborg pokazuje, z jak wielkim niezrozumieniem i stygmatyzacją spotyka się kobieta z jej książki tylko dlatego, że dokonała pewnego wyboru. Wyboru – zaznaczmy – który ma wpływ bezpośrednio na jej życie. Jak w pewnym wieku kobieta jest oceniana tylko przez pryzmat tego, czy posiada dzieci i… dlaczego nie.

Z tym tematem łączy się również problem utrzymania relacji, gdy jeden z partnerów chce mieć dzieci, a drugi nie. Czy zachowanie takiego związku, jest możliwe? Linn Strømsborg pokazuje z jakimi dylematami w relacjach mierzą się jej bohaterzy. Zakończenie powieści bardzo mnie wzruszyło. To książka ważna, ale jednocześnie wiem, że świata nie zmieni i że przed nami, kobietami, jeszcze długa droga, by móc podejmować taką decyzję bez bycia osądzaną.

Ta książka, podobnie jak wspomniane przeze mnie kryminały, również miała jedną wadę – za szybko się ją czytało. To tak dobra literatura, że chciałam zatrzymać się przy każdym zdaniu, solidnie je przemyśleć i przeanalizować, wypisać swoje wnioski. Chciałabym, aby sięgnęły po nią wszystkie kobiety i pozwoliły sobie nawzajem decydować o swoim życiu. Niewiele tu treści, to niespełna trzysta stron, a rozdziały są krótkie, ale każde zdanie ma tu swoją wagę. Naprawdę warto przeczytać.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: