Damian Dibben “Mam na imię Jutro” – opowieść o wyjątkowym psie

“Mam na imię Jutro” to nowość w serii butikowej, którą skrupulatnie kolekcjonuję u siebie na półce. Z tą powieścią łączy się ciekawa anegdotka, bowiem pierwsza wersja okładki nie przypadła do gustu czytelnikom. Wydawnictwo biorąc pod uwagę opinie, postanowiło zaprojektować okładkę na nowo i tym razem trafili w dziesiątkę. Dziwić może również autor mężczyzna w serii dotąd zdominowanej przez kobiety… “Mam na imię Jutro” to jednak powieść, która klimatem wpisuje się w tą serię – mroczna, tajemnicza z fantastycznym bohaterem, którym okazuje się pies… Powieść udowadnia, że miłość psa do swojego właściciela jest wyjątkowa, tym bardziej, jeśli spędzą ze sobą całą wieczność – dosłownie.

Książkę mam okazję zrecenzować dzięki współpracy z księgarnią internetową TaniaKsiazka.pl.

“Mam na imię Jutro” – historia wyjątkowego psa

Jutro jest wyjątkowym czempionem, który po rozstaniu ze swoim panem czeka na niego od wielu lat. Pisząc “od wielu lat” mam tutaj na myśli naprawdę wielu! Minęły setki lat od rozstania Jutra ze swoim panem, ale on nie ustaje w oczekiwaniu. Razem z nim przemierzył całą Europę, jadał z najpiękniejszej porcelany w pałacach i był na wielu bitewnych polach… Ma nadzieję, że wkrótce nadejdzie dzień, kiedy spotkają się ponownie, tym bardziej, że nie wierzy, że pan mógł go umyślnie porzucić… To w końcu on uczynił go nieśmiertelnym i pozwolił, by towarzyszył mu przez wieki. Jutro postanawia wyjść losowi na przeciw i wybiera się na poszukiwania, podejrzewając, że jego opiekunowi grozi niebezpieczeństwo. Chcąc nie chcąc zabiera ze sobą Sporco – psa, towarzysza z ulicy, który uczepił się go niczym przysłowiowy rzep. Razem opuszczają malowniczą Wenecję i podążają za niebezpiecznym człowiekiem, który może wiedzieć, gdzie znajduje się właściciel Jutra.

Mam na imię Jutro” to opowieść o lojalności i przyjaźni pomiędzy psem, a jego opiekunem. To historia odrobinę mroczna przez wzgląd na tajemnice, jakie zawiera, bohaterów, którym daleko do świętych i niezwykłe moce, których są świadomi tylko oni trzej: Jutro, jego Pan i ich wróg. Czy podróż, w którą udaje się pies, zakończy się dla niego pomyślnie? Czy po tych setkach lat rozłąki będą mogli ponownie cieszyć się swoim towarzystwem?

“Mam na imię Jutro” – nowość w serii butikowej

Nowości w serii butikowej bardzo mnie cieszą, choć muszę przyznać, że wraz z każdą kolejną książką odrobinę mniej mi się podobają. Mam wrażenie, że tym nowo wydanym w serii książkom daleko do tych, które ją zapoczątkowały. “Mam na imię Jutro” to historia, którą co prawda przeczytałam w dwa dni, ale nie pozostanie ona ze mną na długo. Jest doskonała dla młodszych czytelników. Opowiada o ważnych wzorcach takich jak odwaga, lojalność, poświęcenie i gotowość do wyrzeczeń. Ma w sobie nutkę fantastyki, która dodaje całej historii uroku. Psi bohaterowie są tutaj doskonali i po raz kolejny dociera do nas, czytelników, fakt, że zwierzęta są lepsze od ludzi – kochają mocniej i są bardziej szczere w uczuciach.

Jeśli tak, jak ja, kompletujecie sobie na półce całą serię butikową, to nie może w niej zabraknąć tej książki. Jest pięknie wydana, tak jak poprzednie i doskonale prezentuje się razem z całością.

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: