F. Backman “Mężczyzna imieniem Ove” – słodko-gorzka opowieść o życiu

“Mężczyzna imieniem Ove” od razu przyciągnął moją uwagę, i to nie z powodu najnowszego filmu z Tomem Hanksem. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że to strzał w dziesiątkę – uwielbiam takie opowieści! Czy można sobie wyobrazić historię lepszą od tej, gdzie bohaterem jest starszy, gburowaty mężczyzna, dla którego wszyscy ludzie są idiotami, a świat już dawno go rozczarował? Podczas lektury bawiłam się wyśmienicie, ale tak, jak napisałam w tytule: to słodko-gorzka opowieść, bawi i wzrusza zarazem. Po przeczytaniu powieści uraczyłam się jeszcze szwedzką wersją filmu i czuję się jak najbardziej ukontentowana.

Nie będę już dłużej trzymać Was w napięciu – mężczyzna imieniem Ove to najlepsza książka, jaką przeczytałam w grudniu. Koniecznie przeczytajcie recenzję, a następnie nie zwlekajcie z lekturą za długo.

“Mężczyzna imieniem Ove” – wielowątkowa powieść, która bawi i wzrusza

Mężczyzna imieniem Ove

Ove to 59-letni mężczyzna, który szuka sposobu, na odejście z tego świata. Ludzie go denerwują, a życie rozczarowuje. Bez Sonji, jego żony, wszystko pozbawione jest sensu, dlatego to właśnie dziś ma być ten cholerny dzień, w którym Ove w końcu zamknie oczy na stałe… Pech chciał, że jednak ani dziś, ani jutro, ani nawet pojutrze Ove nie zdoła popełnić samobójstwa, bo wciąż mu coś przeszkadza – albo ten gamoń (nowy sąsiad który nie potrafi zaparkować poprawnie przyczepy), albo ta idiotka (żona sąsiada, która nawet nie ma prawa jazdy w wieku 35 lat – absurd!), albo ten cholerny kot, który kręci się wokół domu Ovego nieproszony.

To wystarczające powody, aby zdjąć stryczek, odłożyć śmierć do kolejnego dnia i z zapałem wygarnąć wszystkim, którzy Ovego wkurzają…

Ove prowadzi swoją walkę z wszystkim i wszystkimi dookoła. W życiu muszą być pewne zasady, więc bohater nie potrafi znieść, kiedy ludzie ich nie przestrzegają. Samoistnie mianuje siebie stróżem osiedla i stara się pilnować porządku dniem i nocą. Nie traci przy tym zapału, a w ustawianiu sąsiadów do pionu jest najlepszy. Ale choć los w młodości mocno doświadczył Ovego, a wraz z odejście Sonji stracił on poczucie sensu bycia na tym świecie, nie spodziewa się, jak wiele jeszcze ma przed sobą możliwości, a śmierć nie jest jedną z nich. Życie jest chytre, chowa w rękawie asa i szykuje dla bohatera kolejną porcję wrażeń. Jakie karty na stół wyłoży on?

 

“Mężczyzna imieniem Ove” – historia pięknego człowieka

Jak wiele razy spotkaliście się z określeniem “nie ocenia się książki po okładce”? Podobno ta fraza bardziej powinna się odnosić do ludzi, a nie książek. Idealnie pasuje ona do bohatera powieści Backmana – Ove, choć w obyciu jest dość szorstki, skrywa piękne wnętrze, które skrywa przed światem. To dlatego właśnie ta książka taka jest – zabawna i wzruszająca, smutna i piękna za razem. Wykreowany przez autora Ove jest bardzo mocną osobowością i z pewnością zostanie jednym z moich ulubionych bohaterów literackich. Ja też bywam zrzędą (choć nie wyglądam) i wkurzam się na ludzi, więc mamy tyle ze sobą wspólnego.

“Mężczyzna imieniem Ove” to fantastyczna powieść o stracie i oswajaniu tej pustki po drugiej osobie. Historia opowiada, jak Ove radzi sobie z żałobą, jak przykre doświadczenia sprawiają, że staje się jeszcze twardszy i chowa się głębiej w swojej skorupie… Jego wnętrze jednak wciąż lśni blaskiem, którego nie jest w stanie ukryć.

To powieść idealna, na dobre zaczęcie tego Nowego Roku. Polecam!

Z pozdrowieniami,
Kasia

Share: